statystyki

Największa katastrofa humanitarna XXI w. Wojna w Jemenie nabrała w ostatnich miesiącach przerażającego impetu

autor: Mariusz Janik14.12.2018, 07:16; Aktualizacja: 14.12.2018, 07:31
Jeśli negocjacje się powiodą, Huthi staną się znacznie silniejsi niż w 2004 r. – i posiadający już legitymację do współsprawowania władzy w Jemenie.

Jeśli negocjacje się powiodą, Huthi staną się znacznie silniejsi niż w 2004 r. – i posiadający już legitymację do współsprawowania władzy w Jemenie.źródło: ShutterStock

Oglądaliśmy tej nocy telewizję, całą rodziną, ktoś z nas miał w ręku smartfona – opowiada Ali Al-Makhaathi, 27-latek zajmujący się dystrybucją zapasów żywności w jemeńskim mieście Amran. – Najpierw usłyszeliśmy samoloty, potem wybuchy, jeden za drugim, które się zbliżały. Bomby spadły na dom w naszym sąsiedztwie. Nigdy nie zapomnę tego huku. A po eksplozji ta kompletna cisza. Jakby ci, którzy przeżyli, potrzebowali czasu, by uświadomić sobie, że jednak nie zginęli – dodaje.

Przed wiosną 2015 r. wojna w Jemenie toczyła się głównie na zaniedbanej północy kraju, w prowincji Sada. Z dala od większych miast i milionów Jemeńczyków, którym spory między szyickim ruchem Huthi z północy a rządem w Sanie były obojętne. Szyici zarzucali władzom dyskryminację i toczyli tę rebelię od 2004 r., rząd odpowiadał, że chodzi im o przejęcie władzy w całym kraju i zaprowadzenie – w większości sunnickim społeczeństwie – szyickich rządów. Arabska wiosna i protesty, które dotarły i tu, dodała Huthim wiatru w żagle: w 2014 r. ich oddziały weszły do Sany. Na początku 2015 r. na interwencję w jemeńskiej wojnie domowej zdecydowała się Arabia Saudyjska. I konflikt nabrał przerażającego impetu.

– W tym koszmarze straciłem już wielu przyjaciół i krewnych – opowiada Marwan Al-Sabri, 32-letni urzędnik, kiedyś odpowiadający za kanalizację w mieście Taiz. – Wszystko tu zniszczono: budynki są rozdarte bombami, rodziny rozdzielone przez oblężenie – dodaje. Jesienią 2016 r. do Jemenu przybyła wysłanniczka Human Rights Watch Priyanka Motaparthy, która odwiedziła miejscowości obrócone w perzynę. Mimo że wciąż mieszkali tam ludzie, wszędzie walały się resztki bomb i rakiet. Z każdym kolejnym miesiącem brutalność stron konfliktu rosła, zwłaszcza odkąd do akcji weszli Saudyjczycy, których oskarża się o przeprowadzanie bombardowań, jak popadnie – nawet na obiekty cywilne.


Pozostało 87% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
9,80 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ

Reklama

Komentarze (1)

  • StAAbrA(2018-12-16 10:36) Zgłoś naruszenie 00

    Pyta pan , panie Stasiu , od kogo "zaczniemy" ? - no to masz Pan przykładzik ... jeden z wielu zresztą ...

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie