"Szanujemy tę decyzję KE, ale nie zgadzamy się z nią, ponieważ od samego początku rząd PiS, rząd Beaty Szydło mówił, że przymusowa relokacja nie jest dobrym rozwiązaniem kryzysu migracyjnego, co pokazały ostatnie miesiące i lata" - powiedział dziennikarzom w Warszawie Bochenek.

Odniósł się w ten sposób do decyzji Komisji Europejskiej o wszczęciu wobec Polski, Czech i Węgier formalnej procedury o naruszenie prawa UE w związku z niewypełnianiem przez te kraje decyzji dotyczącej relokacji uchodźców.

Według Bochenka, "każda kolejna decyzja o relokowaniu migrantów zachęca kolejne tysiące, a nawet miliony osób, by do Europy przypływać, by wsiadać na pontony i ryzykować swoje życie".

"Tu trzeba systemowych rozwiązań, kompleksowych działań, które doprowadzą przede wszystkim do tego, że ludzie na północy Afryki nie będą siadali w łodzie, pontony i nie będą tonęli" - zaznaczył Bochenek. Jak zauważył, z raportów europejskich instytucji wynika, że "u bram Europy czeka kolejne 6 mln imigrantów". Podkreślił, że stosując relokację "nie uchronimy tych osób przed życiową tragedią".

Rzecznik rządu ocenił, że dziś "trzeba przede wszystkim uszczelnić granice, przeznaczać środki na pomoc humanitarną, co robi polski rząd od samego początku". "Te działania są podejmowane i to jest właśnie przejaw naszej solidarności z tymi osobami, które rzeczywiście potrzebują naszej pomocy" - zaznaczył Bochenek.

Ocenił, że obecnie mechanizm relokacji "nie przynosi rezultatu i na pewno inne rozwiązania powinny zostać wypracowane na forum Rady Europejskiej, przez przywódców europejskich".

Zaznaczył, że nie tylko Polska nie realizuje "feralnej decyzji z września 2015" dot. relokacji uchodźców, a poziom realizacji przez inne państwa UE tego mechanizmu kształtuje się na poziomie "dosłownie kilkunastu proc".

"Imigrantów oddelegowanych do relokacji jest ok. 160 tys. osób, relokowanych zostało niecałe 20 tys. To pokazuje skalę zaangażowania innych krajów członkowskich. I nie tylko Polska nie relokowała żadnego imigranta, bo takim krajem jest chociażby Austria. Są też inne państwa członkowskie, które przyjęły bardzo symboliczną liczbę imigrantów, a to nie rozwiązuje tak naprawdę tego kryzysu, sytuacji, która od wielu lat już ogarnęła i zawładnęła Europą" - mówił.

Bochenek był pytany o to, jaki będzie kolejny krok polskiego rządu. "Oczywiście zapoznamy się z dokumentacją, która zostanie do nas w tej sprawie przysłana i na pewno będziemy chcieli się odnieść do wszelkich argumentów, przedstawimy też swoje racje. Mamy też nadzieję, że spotkamy się tutaj ze zrozumieniem" - odpowiedział rzecznik rządu.

Dodał, że stanowisko polskiego rządu, jest też "stanowiskiem całej wręcz Grupy Wyszehradzkiej". Jak podkreślił, V4 "mówi w tej sprawie jednym głosem".

Według Bochenka także "stanowisko europejskie ewoluuje i na szczęście Europa zaczyna dostrzegać problem i to, że te metody, które dotychczas były stosowane w związku z kryzysem migracyjnym, były kompletnie nieskutecznie".

Pytany, czy nie warto w sytuacji, gdy Polsce grożą kary, pójść na kompromis i przyjąć choćby kilkudziesięciu uchodźców, Bochenek powiedział, że "nam nie powinno zależeć już na symbolach, tylko na konkretnych, skutecznych działaniach". "To pytanie, na czym tak naprawdę zależy KE - czy zależy jej na symbolach, czy na realnym rozwiązaniu problemu" - powiedział. Zdaniem rzecznika rządu przyjęcie nawet 100 migrantów "kompletnie niczego nie zmieni".

Według Bochenka sama relokacja "też nie jest metodą humanitarną, bo to jest tak naprawdę przymusowe przesiedlanie osób z obozów dla uchodźców". "A nie wiemy, czy te osoby chcą przebywać w tych państwach czy nie" - zaznaczył. Wskazywał w tym kontekście na przykład chrześcijan z Syrii, którzy, jak powiedział, "po kilkudziesięciu godzinach uciekali" do innych państw.

Pytany, czy uważa decyzję KE za uzasadnioną czy też za szantaż polityczny, Bochenek ocenił, że "na pewno to nie jest decyzja uzasadniona, bo ona sprzyja tylko budowaniu pewnego napięcia pomiędzy państwami UE, sprzyja antagonizowaniu państw członkowskich i na pewno nie przybliża nas do konstruktywnej dyskusji".

 Dopytywany, czy postawa Polski jest motywowana względami bezpieczeństwa, Bochenek zauważył, że np. uchodźcy z Syrii często nie mają dokumentów, albo dysponują podrobionymi paszportami i że są trudności ze zbadaniem ich powiązań.