statystyki

Jeśli pokój i dobrobyt trwają za długo, w ludziach rośnie łaknienie przemocy

autor: Andrzej Krajewski28.04.2017, 07:30; Aktualizacja: 28.04.2017, 07:30
II wojna światowa

„Wojna wyzwala w ludziach gorsze instynkty (...), ale także zachowania pozytywne. To przede wszystkim obrona za wszelką cenę swoich wartości, najważniejszych dla każdego człowieka. Tymi wartościami są wolność, godność, braterstwo” – napisał prof. Piotr Niwiński w recenzji wystawy prezentowanej w Muzeum II Wojny Światowejźródło: ShutterStock

Ludzie – zamiast cieszyć się spokojem – zaczynają marzyć, by znów trochę innych powyrzynać. Dziesięć lat temu w Polsce rekonstrukcjami historycznymi zajmowało się ledwie 5 tys. osób. Dziś jest już kilkaset grup rekonstruktorów, a ich liczbę szacuje się na ok. 100 tys. Z zapałem odtwarzają najefektowniejsze rzezie w dziejach. Od starożytnych Rzymian po bitnych żołdaków z Waffen-SS. Po każdym spektaklu, będącym najczęściej ozdobą jakiejś rocznicy czy festynu, od razu wiadomo, że wojna to fajna zabawa.

Również na poziomie kultury nieco mniej ludowej narracja, że konflikt zbrojny przynosi ludziom strach, cierpienie i śmierć, jest w odwrocie. „Wojna wyzwala w ludziach gorsze instynkty (...), ale także zachowania pozytywne. To przede wszystkim obrona za wszelką cenę swoich wartości, najważniejszych dla każdego człowieka. Tymi wartościami są wolność, godność, braterstwo” – napisał prof. Piotr Niwiński w recenzji wystawy prezentowanej w Muzeum II Wojny Światowej.

Coraz lepiej staje się widoczne, że grono osób, którym zabijanie się nie wydaje się przerażającym zdarzeniem, sukcesywnie u nas rośnie. Szukają oni coraz to innych argumentów, by – parafrazując piosenkę Monty Pythona – „Zawsze patrzeć na jaśniejszą stronę śmierci”. Najlepiej ze sporą porcją bólu w tle. Ponieważ uczy ona bohaterstwa, a konającego uszlachetnia.

Co ciekawe, nie tylko Polacy stają się bardziej wojowniczy po dłuższych okresach spokoju. Łaknienie przemocy rośnie wszędzie tam, gdzie odchodzą ostatnie pokolenia, które na własnej skórze doświadczyły działań zbrojnych. Jakby ludzie żyjący w pokojowych czasach mieli wojnę po prostu we krwi.

Wojna zastępcza

„Pokaz walk gladiatorów, na wzór rzymski, dał z początku ku większemu przerażeniu ludzi, nieprzywykłych do takiego widowiska, niż ku przyjemności” – opisywał Tytus Liwiusz poczynania Antiocha IV Epifanesa. Władca starożytnej Syrii, który po roku 188 przed naszą erą przebywał w Rzymie jako zakładnik przez dziesięć lat, wiele się od wrogów nauczył. Nim odzyskał wolność i zdobył tron, mógł z bliska obserwować polityczną użyteczność igrzysk.

W tym czasie na terenie Wiecznego Miasta walki gladiatorów urządzano już od ok. 100 lat. Początkowo były prywatnym obrzędem religijnym organizowanym przez krewnych zmarłego dla uczczenia jego śmierci. Ale gdy republika rzymska rozszerzała granice, walki gladiatorów stały się dobrym sposobem na układanie relacji z podbitymi lub sprzymierzonymi ludami. „Tu wszelki występ walczących był dobrowolny i bezinteresowny. Bo jednych przysłali naczelnicy plemion dla popisu i pokazu wrodzonej danemu plemieniu dzielności, inni sami zgłosili się do walki dla przypodobania się wodzowi, jeszcze inni do wyzwania rywali” – pisze Tytus Liwiusz w „Dziejach Rzymu od założenia Miasta”.


Pozostało jeszcze 80% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny

Reklama

Komentarze (6)

  • Zielony Żubr (2017-04-28 08:01) Zgłoś naruszenie 63

    Złe założenia, bzdurne wnioski. Prymitywna, chamska propaganda.

    Odpowiedz
  • Pan Murzyński - Filipiński(2017-04-28 10:54) Zgłoś naruszenie 40

    Każdą tezę można udowodnić, wystarczy odpowiednio dobrać fakty i w sposób właściwy je zinterpretować. Autorowi chciałbym uprzytomnić, że w czasach starożytnych istniało coś takiego jak niewolnictwo. Większość gladiatorów miała wybór, ciężka praca, marne jedzenie i krótkie życie w kopalni lub w miarę komfortowe życie, z przynajmniej teoretyczną wizją wyzwolenia i wkalkulowane w to ryzyko śmierci. Nie była ona wcale tak powszechna jak chce to widzieć współczesna kinematografia, bo tak jak współczesny sportowiec, gladiator był dla właściciela rzeczą cenną a śmierć na arenach ponosiły głównie dzikie zwierzęta. Igrzyska miały wymiar propagandowy, pokazywały wielkość Rzymu i jego władzę nad całym ówczesnym światem. Grupy rekonstrukcyjne, to raczej powrót "do korzeni" chęć zrozumienia kim jesteśmy patrząc przez wąski pryzmat języka, zwyczajów, naszych przodków i ich historii. Nieprawdą jest, że grupy te odtwarzają tylko epizody wojenne. W kręgu ich zainteresowań są też zwyczaje, stroje, narzędzia i codzienne życie ludzi w danej epoce. To odpowiedź społeczna na lansowanie fałszywej z gruntu, i nieistniejącej nigdy jakiejś niesprecyzowanej "europejskości". Każdy "Europejczyk" jeśli nie świadomie, to podświadomie czuję fałsz budowanej na siłę nowoświadomości, która nakazuje traktowanie Akropolu, Łuku Triumfalnego w Paryżu i Bramy Brandenburskiej jako wspólnego dziedzictwa. Te grupy, to szukanie prawdy co w istocie nas łączy a co dzieli. Nawet jednostki nadpobudliwe i agresywne, które są marginalną grupą w społeczeństwie, w rodzaju środowisk kibolskich organizujących "ustawki", traktują je jako możliwość fizycznego sprawdzenia się w konfrontacji z innymi. To rodzaj sportu w którym obowiązują pewne zasady, nie sposobność eliminacji przeciwników. Oczywiście w każdym społeczeństwie można znaleźć psychola dla którego przemoc jest czymś akceptowalnym, pałającego chęcią zabijania innych. Kiedyś tacy ludzie kończyli swoje życie w więzieniach, dziś wierzymy w niskie wyroki i siłę resocjalizacji

    Odpowiedz
  • dobrzeradze(2017-04-29 21:03) Zgłoś naruszenie 20

    Andrzejku, Ty lepiej przeanalizuj swoje intencje

    Odpowiedz
  • abcd(2017-04-29 20:55) Zgłoś naruszenie 20

    A poza tym autor czuje się całkiem dobrze i nic mu nie dolega.

    Odpowiedz
  • wrr(2017-04-29 20:56) Zgłoś naruszenie 20

    Andrzejek cośswojego na Nas projektuje ?

    Odpowiedz
  • zazussssss(2017-04-29 09:39) Zgłoś naruszenie 10

    Co boicie się że te 100tys ruszy na urzędy skarbowe i powiaty?W świętokrzyskim nie możemy się doczekać tej chwili.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie