Krew nie jest tania. Łączne roczne koszty globalnej przemocy stanowią 60-krotność kwoty, jaką przeznaczono dotychczas na pomoc dla Grecji. Ale zarabiają na tym nieliczni
W kończącym się 2015 r. liczba zabitych we wszystkich trwających na świecie konfliktach zbrojnych będzie zapewne zauważalnie mniejsza niż w 2014 r. Gorsza informacja jest taka, że i tak będzie ona bardzo wysoka, bo w efekcie wojny domowej w Syrii bilans ofiar śmiertelnych konfliktów jest najtragiczniejszy od początku XXI w.
Według szacunków ekspertów z Uppsala Conflict Data Program (UCDP) w ubiegłym roku w konfliktach zbrojnych na całym świecie zginęło 126 tys. osób. To oznacza, że 2014 r. był najkrwawszym w ciągu ostatnich 25 lat, jeśli nie brać pod uwagę ofiar ludobójstwa w Rwandzie z 1994 r. lub osób, które utraciły życie pod wpływem skutków ubocznych konfliktu, takich jak głód czy choroby (pod tym kątem z kolei najgorszy byłby konflikt w Demokratycznej Republice Konga w latach 1998–2003). Według UCDP w ciągu ostatniego ćwierćwiecza w konfliktach zbrojnych życie straciło łącznie 1,44 mln osób. Dla porównania według Światowej Organizacji Zdrowia tylko w tym roku (do końca października) z powodu malarii zmarło na świecie 438 tys. osób.