statystyki

Clapham: Dobrze wiedzieć, że się będzie powieszonym

autor: Tim Clapham09.12.2016, 10:15; Aktualizacja: 09.12.2016, 10:23
Prof. Tim Clapham, psycholog ekonomii na Uniwersytecie Warszawskim. Fot. Wojciech Górski

Prof. Tim Clapham, psycholog ekonomii na Uniwersytecie Warszawskim. Fot. Wojciech Górskiźródło: Forsal.pl

Wiadomość o tym, że prezydent Francji François Hollande nie będzie ubiegał się o drugą kadencję, zastała przywódców socjaldemokratycznych partii Europy w Pradze, gdzie w miniony weekend odbył się doroczny kongres Partii Europejskich Socjalistów.

Na zwołanej w pośpiechu konferencji, zanim jeszcze ktokolwiek zdążył oswoić się z tymi doniesieniami, szef francuskiej Partii Socjalistycznej Jean-Christophe Cambadélis powiedział, że w interesie Francji leży ukrócenie zatruwającej francuską politykę nagonki na Hollande’a. Jak można było oczekiwać, bronił działań obecnego prezydenta, zwłaszcza w dziedzinie gospodarki. Ale można było zauważyć, że francuscy delegaci z ulgą przyjęli decyzję Hollande’a.

Lider socjalistów ostrożniej wypowiadał się na temat ewentualnej dymisji premiera Manuela Vallsa (Valls zrezygnował ze stanowiska dwa dni później – przyp. red.). Cambadélis powiedział, że szef rządu powinien dobrze się zastanowić i podkreślił, że najważniejszą rzeczą jest zjednoczenie lewicy, by móc przeciwstawić się ugrupowaniom prawicowym. W styczniu socjaliści mają wybrać kandydata, który miałby szanse przejść do drugiej tury wyborów lub zdobyć w pierwszej rundzie taką liczbę głosów, by zneutralizować zagrożenie ze strony Frontu Narodowego Marine Le Pen. Wśród możliwych kandydatów są wymieniani: obecny premier Manuel Valls (choć jeden z francuskich delegatów powiedział mi, że nigdy by na niego nie zagłosował, ponieważ jest on „zbyt prawicowy w swojej obsesji na punkcie bezpieczeństwa i zamknięcia granic”), Christiane Taubira – zwolenniczka stworzenia zjednoczonej koalicji lewicy, Arnaud Montebourg – polityk pokroju Jeremy’ego Corbyna, szefa brytyjskiej Partii Pracy, oraz outsider Pierre Moscovici – dość bezbarwny biurokrata z Brukseli.

Kandydat republikanów François Fillon jest na tyle popularny, że mimo zapędów w stylu Margaret Thatcher jego wygrana wydaje się być pewna, pod warunkiem że Le Pen nie przejdzie do drugiej tury. A nawet jeśli przejdzie, to umiarkowana prawica i centrolewica nie pozwolą jej zasiąść w fotelu prezydenta. Poparcie dla Fillona wzrosło w październiku do 70 proc. mimo wzbudzającego mieszane uczucia jego dorobku politycznego, głównie z powodu pięciu lat na stanowisku premiera i ministra w czasach prezydentury Nicolasa Sarkozy'ego. (Choć z drugiej strony – udało mu się sprzedać 150 tys. egzemplarzy książki, co jest ewenementem, gdyż politykom rzadko udaje się przekroczyć nakład 10 tys.)


Pozostało jeszcze 52% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie