Loty najważniejszych osób w państwie nie są ubezpieczane, tak jak zwykłe loty cywilne. Jest tak zarówno w Polsce, jak i w innych państwach - twierdzą eksperci. Według MON, zazwyczaj to dysponent maszyny, w tym wypadku Kancelaria Prezydenta, odpowiada za ubezpieczenie lotu.
Publikacja: 14 kwietnia 2010, 16:13 Aktualizacja: 15 kwietnia 2010, 08:52
Rzecznik prasowy Ministerstwa Obrony Narodowej Janusz Sejmej powiedział w środę PAP, że dysponentem samolotu była Kancelaria Prezydenta, a zwyczajowo to właśnie dysponent ubezpiecza ludzi, którzy lecą w takim samolocie. Dodał, że decyzja w tej sprawie należy więc odpowiednio do Kancelarii Prezydenta, premiera, marszałka Sejmu lub Senatu.
"Gdy np. przed tygodniem pracownicy MON lecieli do Afganistanu, każdego z nich resort ubezpieczył na życie na kwotę ok. 250 tys. zł" - powiedział Sejmej. Zaznaczył, że nie wie na pewno, czy uczestnicy lotu do Smoleńska zostali w ten sposób ubezpieczeni.
Kancelaria prezydenta nie udzieliła w środę PAP informacji, czy lot był ubezpieczony. Pracownik Biura Finansowego Kancelarii powiedział, że "nie jest w stanie udzielić odpowiedzi na to pytanie".
"Oznacza to, że nie ma ubezpieczyciela, który pokryłby szkody poniesione przez rodziny ofiar katastrofy"
Rzecznik prasowy Biura Bezpieczeństwa Narodowego Jarosław Rybak powiedział, że jego zdaniem oczywiste jest, iż osoby latające w podróże służbowe są ubezpieczone, ale zaznaczył, że gdy sam odbywał takie podróże, nigdy nie pytał, czy ma jakiekolwiek ubezpieczenie związane z lotem.
Ekspert ubezpieczeniowy w spółce Colemont Polska Michał Chmielewski powiedział PAP, że według jego informacji, prezydencki samolot, który w ostatnią sobotę rozbił się pod Smoleńskiem nie miał ani ubezpieczenia OC, ani AC. "Oznacza to, że nie ma ubezpieczyciela, który pokryłby szkody poniesione przez rodziny ofiar katastrofy" - wyjaśnił.
"Jeżeli zaś chodzi o zniszczenie samolotu, który należał do 36. pułku specjalnego, to jego majątek należy do Skarbu Państwa i to on poniósł stratę" - dodał.
"W myśl art. 2 prawa lotniczego obowiązek ten nie dotyczy jednak samolotów specjalnych, choć nie ma przeszkód, żeby i one miały odpowiednie polisy"
"Sądzę, że gdyby nawet rząd, Kancelaria Prezydenta czy Sejm chciały ubezpieczyć samoloty, którymi latają prezydent, premier oraz marszałkowie Sejmu i Senatu, to raczej niemożliwe byłoby znalezienie w Polsce ubezpieczyciela, który objąłby je ochroną" - zaznaczył Chmielewski. Jego zdaniem należałoby takie ubezpieczenie reasekurować na rynkach międzynarodowych i byłoby ono znacznie wyższe od innych ubezpieczeń lotniczych.
Ekspert rynku ubezpieczeń Krzysztof Lutostański potwierdził, że samoloty przewożące najważniejsze osoby w państwie standardowo nie są ubezpieczane. Zaznaczył, że zwykłe samoloty cywilne, na podstawie prawa lotniczego, muszą mieć OC na wypadek szkód wyrządzonych w związku z lotem osobom trzecim, a także ubezpieczenie AC i NW, dotyczące szkód "na osobie i mieniu pasażerów".
"W myśl art. 2 prawa lotniczego obowiązek ten nie dotyczy jednak samolotów specjalnych, choć nie ma przeszkód, żeby i one miały odpowiednie polisy" - wyjaśnił ekspert. Dodał, że w sytuacji, gdy takich polis nie było, to rodziny osób, które poniosły śmierć w katastrofie pod Smoleńskiem, mogą dochodzić odszkodowania w sądzie cywilnym.
1: Złośliwy z IP: 79.162.139.* (2010-04-14 20:08)
Czyja wina, tego strata, za gapowe się traci.
2: świadomy z IP: 64.255.180.* (2010-04-15 03:07)
Dziennikarze to prawdziwi idioci, nic nie rozumiejacy, to tylko bezmózgowcy powtarzający i przekręcajacy wszystkie plotki i bzdury!
Rzecznik prasowy Ministerstwa Obrony Narodowej Janusz
Sejmej w ogóle nie myśli i nie wie co mówi, albo dziennikarze misinterpretuja jego wypowiedzi.
Loty najważniejszych osób w państwie nie są ubezpieczane przez prywatne firmy ubezpieczeniowe, sa zawsze ubezpieczane przez Skarb Państwa (self insured).
Międzynarodowe prawo odpowiedzilniści finansowej wymaga aby frirmy prywatne były ubezpieczone przez zewnętzne firmy ubezpieczeniowe na tysiacach dziennych lotów, a pasażerowie płacą za takie ubezpiecznie kupujac bilety (koszt wliczony jako koszt operacyjny).
Gdyby firma przewożnika zbankrutowała to nikt by nie dostał odszkodowania, wystrczy złozyć wniosek w sądzie o bankrupctwo.
W przypadku wszystkich samolotów wojkowych i rzadowych na całym swiecie Skarb Państwa nie tylko zaoszczędza pieniadze przy każdym locie na ubezpieczeniach, (ubezpieczenia sa dość drogie) , ale równięż nie zbankrutuje tak jak mała firma lotnicza, odpowiedzialność i ciagłość finansowa jest tutaj na 100 % zagwrantowana przez skarb państwa.
W czarnych skrzynkach nie leży cała prawda, ponieważ te nie uwzgledniaja wcale procedur związanych z planowaniem prez 8 tygodni tego zamachu stanu!
To nie był wypadek, to był zamach stanu, i doskonale znamy jego wykonawców.
Wszystkie firmy stosują zasadę, że dwóch członków ich zarządów nie ma prawa lecieć w tym samym samolocie pasażerskim. Jeżeli chodzi o kwestie zarządzania ryzykiem w instytucjach państwa czy strukturach wojskowych, to uważam, że ten temat jest w powijakach. Ci, którzy są odpowiedzialni za podejmowanie decyzji, nie mają świadomości istnienia profesjonalnego systemu zarządzania tego typu obszarami i nie podejmują prób minimalizacji ryzyka.
To nie był wypadek, to było doskonane przygotowane MORDERSTWO.
Mieli na to czas, całe 8 tyodni!
Tam nie byłu błędu pilota, ktoś swiadomie przekalibrował altimeter!
Czy fakt źe drugim rządowym Jak 40 lecącym z dziennikarzami o godzinę przed piloci uryli usterkę i zmienii samolot też o niczym nie świadczy?
Pilot
Okoliczności wskazują na poważne problemy z układem sterowania.
Za "wypadek" a poprawnie "coup d'etat" bez wapienia ZAMACH STANU odpowiedzialny jest Premier Donald Tusk i Tomasz Arabski, to oni wystawili wszystkich w tym samolocie na pewna śmierć!
36 SPLT podlega MON, a więc podlega Klichowi, a więc podlega Premierowi.
Gdyby ktokolwiek chciał zaatakować nasz kraj, to to, co się wczoraj wydarzyło, byłoby idealnym, podręcznikowym wręcz wstępem do tego typu działań. Ginie głowa państwa: zwierzchnik sił zbrojnych, giną dowódcy wszystkich rodzajów sił zbrojnych, trwa ogromne zamieszanie. To daje przynajmniej 48 godzin przewagi każdemu, kto chciałby wykorzystać strategiczną przewagę w celach militarnych. Moja odpowiedź na pytanie jest oczywista: powinno lecieć kilka samolotów, a dopasowanie ludzi, którzy wsiadają do każdego z nich, musi się odbywać z pewnego logicznego klucza. W jednym samolocie nie mogą lecieć najważniejsi dowódcy naszej armii, nie mówiąc o takiej liczbie znaczących polityków i głowie państwa. To także powinno było być wcześniej zaplanowane i konsekwentnie zrealizowane.
3: Filo. z IP: 92.244.32.* (2010-04-16 09:03)
A ty bidoku swojego 15 letniego malucha musisz obowiązkowo ubezpieczyć, aby skarb państwa za pośrednictwem ubezpieczycieli miał na takie wydatki. Obywatelu jesteś nikim, co najwyżej narzędziem do zdobycia władzy, a póżniej dostarczycielem kasy aby tej władzy dobrze się żyło.
4: mmm z IP: 213.238.112.* (2010-04-16 09:35)
FILO TO CAŁA PRAWDA AMEN

Ponad 3 tys. osób przeszło w sobotę ulicami stolicy w Marszu Wyzwolenia Konopi - manifestacji środowisk, które opowiadają się za legalizacją marihuany w Polsce. Marsz odbył się bez incydentów, policja zatrzymała jednak 29 osób - głównie za posiadanie narkotyków.