Według niego decyzję podjęła już Najwyższa Rada Bezpieczeństwa, ale nie zatwierdził jej jeszcze najwyższy duchowy przywódca Iranu ajatollah Ali Chamenei.

Chamenei ma teraz 10 dni na ewentualne zawetowanie tej decyzji, jednak wiele wskazuje na to, że jej podjęcie było uprzednio z nim skonsultowane.

Na razie brak też jakiegokolwiek oficjalnego oświadczenia w tej sprawie, ale zdaniem ekspertów spodziewane uwolnienie Musawiego i Karubiego związane jest z tym, że irańskie elity polityczne starają się stworzyć jak najszerszy front polityczny wobec zagrożenia związanego z presją USA. Gdy USA odstąpiły od porozumienia w sprawie irańskiego programu nuklearnego i nałożyły nowe sankcje na Iran, sytuacja gospodarcza tego kraju uległa dramatycznemu pogorszeniu, a irańska waluta gwałtownie traci na wartości.

Musawi i Karubi nie są dysydentami występującymi przeciwko ustrojowi Republiki Islamskiej Iranu. Do czasu ich osadzenia w areszcie domowym należeli oni do ścisłej elity politycznej kraju. Musawi był jednym z najbliższych współpracowników lidera rewolucji islamskiej w Iranie w 1979 roku ajatollaha Ruhollaha Chomeiniego i w latach 1981-89 piastował funkcję premiera.

W 2009 roku Musawi i Karubi byli głównymi kontrkandydatami ówczesnego prezydenta Mahmuda Ahmedineżada w wyborach prezydenckich, w których ubiegał się on o reelekcję. Musawiego i Karubiego popierali irańscy reformatorzy oraz młodzież oczekująca liberalizacji. Po ogłoszeniu wyników, w których stwierdzono wygraną Ahmedineżada, wybuchły masowe protesty przeciwko wyborczemu fałszerstwu. Trwające 7 miesięcy demonstracje zostały później nazwane "zieloną rewolucją". Mimo że zyskały one poparcie wielu ajatollahów, to zostały stłumione, kilkadziesiąt osób zostało zabitych, a kilka tysięcy uwięzionych. (PAP)