statystyki

Real Madryt z Pekinu. Wielkie kluby mogą zostać przeniesione do Chin, jeśli tam przyniosą większy dochód [WYWIAD]

autor: Bartłomiej Niedziński30.06.2018, 10:00
Czy futbol reprezentacyjny jest lepszy, mniej skomercjalizowany?

Czy futbol reprezentacyjny jest lepszy, mniej skomercjalizowany?źródło: ShutterStock

Jeśli jest nadzieja dla piłki nożnej, to w kibicach. Muszą protestować, bo za 15 lat będzie za późno. Wtedy wielkie europejskie kluby piłkarskie mogą być przenoszone do Chin czy Indii, jeśli będą tam przynosić większy dochód - mówi w wywiadzie dla DGP James Montaguebrytyjski, pisarz i dziennikarz.

Mundial w Rosji już na półmetku. Czy piłka nożna jest jeszcze sportem, czy bardziej biznesem lub rozrywką?

Futbol dawno odszedł od amatorskiego ducha sportu, lecz zarazem jest czymś więcej niż biznesem. Stał się częścią stosunków międzynarodowych. Spójrzmy na sytuację z 2010 r., gdy przyznawano prawa do organizacji mistrzostw świata w latach 2018 i 2022. Specsłużby z różnych krajów szpiegowały delegacje biorące udział w naradach FIFA, emir Kataru lobbował za ojczyzną, zaś Władimir Putin podpisał umowę gazową z prezydentem Paragwaju – wszyscy na różne sposoby starali się przechylić wynik głosowań na swoją korzyść. Piłka nożna od dawna była biznesem, ale teraz dodatkowo stała się mocno upolityczniona. Dziś trzeba ją badać w taki sam sposób jak obronność czy gospodarkę, bo podobnie wpływa na relacje międzypaństwowe.

 

Od czego ta zmiana się zaczęła? Od powołania Premier League w Anglii, Ligi Mistrzów UEFA, uwolnienia rynku transferowego na mocy prawa Bosmana? A może idealizujemy przeszłość i nie chcemy widzieć, że pieniądze są w piłce nożnej od dawna? Może należy zacząć tę historię od Preston North End, który na początku lat 80. XIX w. złamał zakaz płacenia piłkarzom, co doprowadziło do legalizacji zawodowstwa?

Futbol jako biznes istniał długo przed założeniem Premier League w 1992 r. Już wtedy było w nim wszystko: pieniądze, dobrzy i źli właściciele, próby obejścia przepisów. Na przykład w latach 80. XX w. Irving Scholar, prezes Tottenhamu, specjalnie podzielił spółkę, by wypłacać dywidendy akcjonariuszom. W 1961 r. zniesiono limit maksymalnej pensji dla piłkarzy (do tego czasu nie mogła ona przekraczać 20 funtów tygodniowo – red.), co uwolniło rynek i doprowadziło do tego, że dziś gwiazdy zarabiają po kilkadziesiąt tysięcy funtów tygodniowo. Ale moja ostatnia książka „Klub miliarderów” nie jest o tym, jak futbol stał się biznesem, lecz w jaki sposób stał się specyficznym rodzajem biznesu. Złożyły się na to trzy wydarzenia. Pierwsze – powstanie Premier League i przemianowanie europejskiego Pucharu Mistrzów na Ligę Mistrzów, drugie – upadek komunizmu i rozpad Związku Sowieckiego, trzecie – rządy Margaret Thatcher i Ronalda Reagana, których reformy gospodarcze uwolniły sektor finansowy od ciężaru regulacji i umożliwiły tanie pożyczanie pieniędzy. Te trzy wydarzenia miały miejsce w podobnym czasie i w ich efekcie do piłki nożnej trafiły ogromne ilości pieniędzy. Od pierwszej połowy lat 90. XX w. zaczęła się w tym sporcie era miliarderów.

 


Pozostało jeszcze 77% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie