statystyki

Eurosceptycyzm prof. Bugaja [OPINIA]

autor: Prof. Andrzej Wojtyna07.06.2018, 07:55; Aktualizacja: 07.06.2018, 09:11
Polemika z profesorem Bugajem na temat artykułu z 6 czerwca

Polemika z profesorem Bugajem na temat artykułu z 6 czerwcaźródło: ShutterStock

Ze względu na częstą obecność w mediach i przekonujący sposób wypowiadania się prof. Ryszard Bugaj mógłby odegrać pozytywną rolę w podnoszeniu wiedzy rodaków na temat procesów gospodarczych.

Jego atutem jest doświadczenie polityczne nieobciążone przy tym bieżącym zaangażowaniem w spory władzy z opozycją. W wielu wcześniejszych wypowiedziach i artykułach udawało mu się ciekawie naświetlić istotę ważnych dla gospodarki dylematów i proponować sposoby ich rozwiązywania. Niestety w artykule odnoszącym się do najważniejszego prawdopodobnie strategicznego wyboru, przed jakim stoi Polska, czyli do kwestii członkostwa w strefie euro (tekst „Euro to wiara, nie racjonalizm”, DGP 6 c zerwca 2018), jego argumentacja jest powierzchowna i w wielu miejscach wprowadza w błąd. Rozczarowujące jest to, że prof. R. Bugaj obraca się hasłowo wokół wielokrotnie już podnoszonych argumentów, nie próbując zauważyć, że uwarunkowania zewnętrzne i krajowe uległy zmianom.

Konieczne jest ponowne przeanalizowanie argumentów za i przeciw przystąpieniu Polski do strefy euro, a przede wszystkim określenie ich relatywnego znaczenia. Ogólna lista tych argumentów może być w miarę stała, nawet w okresie kilkunastu lat. Znaczenie niektórych z nich wyraźnie jednak wzrosło, a innych znacznie zmalało, zmieniając przy tym łączny bilans argumentów za i przeciw. I ten pewien efekt netto różni komentatorzy oceniają inaczej w zależności głównie od wag, jakie przypisują procesom zachodzącym w kraju i za granicą.

C zytając tekst prof. Ryszarda Bugaja, odniosłem wrażenie, że w kwestii przystąpienia do strefy euro bardzo odpowiada mu stanowisko, które można określić jako „powierzchowny i ponadczasowy sceptycyzm”. Podejście to dominuje w całej naszej dyskusji publicystycznej od początku kryzysu strefy euro. Polega ono na wybraniu z menu jednego lub kilku argumentów przeciw i potraktowaniu ich jako prawdy uniwersalne, niewymagające zastanowienia się, czy są one nadal aktualne i jakie jest ich relatywne znaczenie. Takie uproszczone podejście prowadzi siłą rzeczy zawsze do wniosku, że jeszcze zbyt wcześnie, że nie jesteśmy wystarczająco przygotowani, że najpierw niech sama strefa euro się zreformuje etc. Po dziesięciu latach publicznej dyskusji jesteśmy właściwie nadal w punkcie wyjścia, co de facto oznacza poważny regres, ponieważ mimo kryzysu, Brexitu, wzrostu nastrojów antyunijnych i zagrożenia dla trwałości instytucji demokracji liberalnej strefa euro nie zatrzymała się w miejscu w myśleniu na temat swojej przyszłości. 


Pozostało jeszcze 70% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie