W programie "Kawa na Ławę" w TVN24, lider Kukiz'15 Paweł Kukiz ocenił, że potrzebna jest "dyskusja międzypartyjna, między podmiotami politycznymi" na temat służby zdrowia. Według niego, rozmowy powinny odbyć się "u pana prezydenta, pod jego auspicjami".

Zaapelował do obecnego w studiu TVN24 rzecznika prezydenta Krzysztofa Łapińskiego, aby przekazał prezydentowi Andrzejowi Dudzie propozycję międzypartyjnych rozmów na temat służby zdrowia. Zapowiedział, że w przyszłym tygodniu będzie próbował skontaktować się "z panem prezydentem oraz z szefami opcji politycznych (...) w zakresie stworzenia takiego zespołu".

Jego zdaniem, "urząd prezydenta powinien czuwać nad międzypartyjnym konsensusem i porozumieniem".

W odpowiedzi na apel Kukiza, Łapiński wyjaśnił, że "jeśli będzie taka wola partii politycznych, to rozmowy mogą się odbyć albo z udziałem, czy pod auspicjami prezydenta, albo bez". Zaznaczył, że prezydent "monitoruje tę sytuację". Zgodził się także ze słowami lidera Kukiz'15, że "służba zdrowia potrzebuje jakiejś ponadpartyjnej zgody, czy ponadpartyjnych rozmów".

Dopytywany, czy prezydent zainicjuje ponadpartyjne rozmowy na temat służby zdrowia, Łapiński tłumaczył, że do rozmów może dojść w sytuacji, w której wszystkie partie polityczne "nie będą używały służby zdrowia, czy tematów służby zdrowia, do bieżącej walki politycznej".

"Musiałby być też pewien +warunek brzegowy+, że umawiamy się, że to nie jest tak, że idziemy na rozmowę, a z rozmów wychodzimy za chwilę i przed kamerami mówimy +nie, tamci są źli, bo coś źle zrobili, ci źle, bo coś proponują+" - zaznaczył. Jego zdaniem, podczas rozmów "musiałaby być tutaj też duża odpowiedzialność partii politycznych, a nie kolejne igrzyska".

Szef Kancelarii Premiera Michał Dworczyk zapewniał, że rząd zdaje sobie sprawę z problemów w służbie zdrowia "i jest zdeterminowany, żeby te problemy rozwiązywać". Tłumaczył jednak, że "budżet ma swoje ograniczenia i nie można obiecywać +gruszek na wierzbie+". Przyznał, że potrzebny jest w tej sprawie dialog, który będzie "osadzony w jakichś realiach finansowych i budżetowych".

W piątek w siedzibie Rzecznika Praw Pacjenta odbyły się rozmowy ministra zdrowia Konstantego Radziwiłła z rezydentami. Spotkanie zakończyło się brakiem porozumienia. Zdaniem ministra, rezydenci nie chcieli rozmawiać o innych propozycjach niż pieniądze; w opinii lekarzy, przedstawiciele rządu przyszli na spotkanie nieprzygotowani.

Protestujący domagają się m.in. zwiększenia nakładów na ochronę zdrowia do 6,8 proc. PKB w 2021 r. oraz wzrostu wynagrodzeń pracowników medycznych. Od listopada prowadzą akcję wypowiadania klauzuli opt-out, czyli dobrowolnej zgody lekarza na pracę powyżej 48 godz. tygodniowo.

W ostatnich dniach minister Radziwiłł wielokrotnie zapewniał, że sytuacja w ochronie zdrowia jest pod kontrolą i nie wydarzyło się nic zagrażającego życiu pacjentów.