Ukraiński parlament błyskawicznie przeprowadził ustawę likwidującą niezależność organów antykorupcyjnych. Od tej pory będzie je kontrolować prokurator generalny. Efektem mogą być zamrożenie rozmów akcesyjnych z Unią Europejską i przegląd pomocy finansowej dla Kijowa.
Decyzja wywołała protesty i grozi zamrożeniem negocjacji akcesyjnych z Unią Europejską. „To zły dzień dla Ukrainy” – napisał Dmytro Kułeba, który do 2024 r. kierował MSZ. Zarzuty korupcyjne ma dwoje odwołanych właśnie wicepremierów: Olha Stefaniszyna i Ołeksij Czernyszow (jego żona przyjaźni się z pierwszą damą). Detektywi interesowali się też innymi ludźmi z otoczenia Wołodymyra Zełenskiego, w tym Timurem Mindiczem, współwłaścicielem Kwartału 95, studia producenckiego, którym kierował prezydent, zanim przeszedł do polityki. Zełenski pod presją zapowiedział w środę wieczorem, że przygotuje nową, lepszą ustawę.
Nowelizację kodeksu postępowania karnego przeprowadzono przez parlament w kilka godzin. We wtorek przeszła przez parlamentarną komisję i oba czytania w Radzie Najwyższej, po czym została bezzwłocznie podpisana przez prezydenta. Nowe regulacje, w większości wprowadzone do projektu w ostatniej chwili, w trakcie prac parlamentarnych, podporządkowują Narodowe Biuro Antykorupcyjne Ukrainy (NABU) i Wyspecjalizowaną Prokuraturę Antykorupcyjną prokuratorowi generalnemu, którego powołuje prezydent za zgodą parlamentu i który w ukraińskich realiach jest w pełni lojalny wobec władzy wykonawczej. Od tej pory szef prokuratorów będzie sam umarzać postępowania, zaglądać do akt NABU i przekazywać jego śledztwa innym uprawnionym organom.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.