Duże znaczenie branży motoryzacyjnej i silne ekonomiczne powiązania z Niemcami przesądzają o tym, że nasz region Europy jest szczególnie narażony na negatywne skutki obrony rynku w USA.
Ekonomiści różnią się w ocenach tego, jak wiele z kampanijnych zapowiedzi Donald Trump zrealizuje, gdy wprowadzi się do Białego Domu, i jakie będzie ich oddziaływanie na amerykańską i globalną gospodarkę. Nikt jednak nie wątpi, że skoro prezydent elekt uznał „cło” za najpiękniejsze słowo, to eksporterzy na rynek USA muszą liczyć się z podwyższonymi stawkami na swoje towary.
Cios dla Niemiec i okolic
Objęcie 10–20-proc. cłami wszystkich produktów przekraczających amerykańską granicę nie jest przesądzone, ale żadna analiza nie zakłada, żeby miały ich uniknąć sprowadzane do Stanów Zjednoczonych samochody. A to oznaczałoby uderzenie przez Donalda Trumpa w jeden z najważniejszych unijnych sektorów, na który przypada 8 proc. wartości dodanej, wytwarzanej w całym przemyśle wspólnego europejskiego rynku.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.