Izraelczycy i Hezbollah toczą brutalne walki, a premier Netanjahu krytykuje wezwania do zawieszenia broni ze strony Francji. Liczba ofiar rośnie. Ofensywa lądowa na południu Libanu przynosi niewielkie postępy.
– Dziś Izrael broni się przeciwko wrogom cywilizacji na siedmiu frontach – stwierdził Binjamin Netanjahu w nagraniu, wymieniając libański Hezbollah, Hamas w Strefie Gazy, jemeńskich Huti, „terrorystów” – jak to określił – na Zachodnim Brzegu”, szyickie organizacje z Iraku oraz Syrii i na samym końcu Iran. Wypowiedź premiera Izraela miała jednak innego głównego adresata, a był nim prezydent Francji Emmanuel Macron. Gospodarz Pałacu Elizejskiego wcześniej w kilku wypowiedziach wezwał do szerokiego zawieszenia broni, ostrzegając, że „Liban nie może stać się kolejną Strefą Gazy” i zasugerował ograniczenie pomocy wojskowej dla Izraela.
Szczególnie to ostatnie wywołało złość Netanjahu, który uznał że Macron powinien „się wstydzić”, dodając że „Izrael wygra niezależnie od tego, czy będzie wspierany, czy nie”. Część lokalnych dziennikarzy podawała informację, że w jednym z weekendowych izraelskich bombardowań Bejrutu zniszczono stację benzynową francuskiego giganta petrochemicznego Total. To wieści trudne do zweryfikowania, masowo bombardowany Liban pogrążony jest w chaosie i kryzysie humanitarnym. Wewnętrznych uchodźców, jak podaje ONZ, ma być już ponad milion. Liczba ofiar śmiertelnych izraelskich nalotów na Liban ma natomiast sięgać 1500 osób.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.