Izraelskie wojsko wciąż weryfikuje, czy w sobotnim ataku na Strefę Gazy żołnierzom udało się zabić Mohammeda Deifa, jednego z dowódców Hamasu.
Choć zdaniem Sił Obronnych Izraela (IDF) istnieją powody, by sądzić, że cel został osiągnięty, to przedstawiciele bojówki utrzymują, że Deifowi nic się nie stało.
Izraelczycy potwierdzili na razie jedynie śmierć Rafa Salamy, bliskiego współpracownika Deifa i dowódcy brygady Hamasu. Ze zgromadzonych przez Tel Awiw danych wywiadowczych wynika, że w czasie nalotu przebywał on z Deifem. „Jego śmierć znacząco ogranicza zdolności wojskowe Hamasu” – przekazała izraelska armia. Ale kluczowe z perspektywy państwa żydowskiego wydają się przede wszystkim losy Mohammeda Deifa, którego zabójstwo stanowiłoby znaczny cios dla Hamasu.
Netanjahu mógłby uznać atak na przywódcę bojówki za wystarczający sukces
Kierujący wojskowym skrzydłem bojówki Deif byłby najwyższym rangą przywódcą, który został zabity przez Izrael w ciągu trwającej od ponad dziewięciu miesięcy wojny. Jest bowiem jednym z czołowych architektów ataku na Izrael z 7 października, w którym zginęło ok. 1,3 tys. osób.
Potwierdził to Międzynarodowy Trybunał Karny (MTK), który w maju poinformował, że stara się o nakaz aresztowania dla Deifa, innych wysokich rangą przedstawicieli Hamasu oraz premiera Izraela Binjamina Netanjahu i ministra obrony Jo’awa Galanta.
Palestyńczyk na izraelskiej czarnej liście znajduje się od wielu lat i przeżył już co najmniej siedem prób zabójstwa. Z informacji przekazywanych przez władze Strefy Gazy wynika, że w sobotniej operacji, która miała miejsce w okolicach miejscowości Al-Mawasi, zginęło ok. 90 osób, a 300 zostało rannych. Do uderzenia miało dojść na obszarze wyznaczonej przez Tel Awiw strefy humanitarnej, w której chronili się cywilni mieszkańcy enklawy. Izrael zaprzecza, twierdząc, że atak został przeprowadzony na obszarze kontrolowanym przez Hamas.
„Ten nieproporcjonalny atak na miejsce, do którego siły izraelskie wielokrotnie kierowały przesiedleńców, doprowadził do zabicia i zranienia setek osób. Pokazuje, że życie Palestyńczyków jest całkowicie lekceważone” – komentują z kolei Lekarze bez Granic.
Ewentualne zabójstwo Deifa może jednak wpłynąć na dalsze losy wojny.
Przywódcy wojskowi Izraela w coraz większym stopniu opowiadają się bowiem za zawieszeniem broni. Postrzegają je jako jedyny sposób na uratowanie malejącej liczby zakładników. Izrael twierdzi, że w rękach Hamasu przebywa 116 osób, z czego 42 są według IDF martwe. W kraju coraz częściej pojawia się także argument, że zakończenie walk w Strefie Gazy pozwoli Izraelowi w pełni się skupić na eskalacji napięć na granicy z Libanem, gdzie od października dochodzi do regularnej wymiany ognia z Hezbollahem. O planach rozszerzenia konfliktu z libańską bojówką otwarcie mówi Netanjahu, który pod koniec czerwca stwierdził, że „intensywna faza walk z Hamasem wkrótce się zakończy, a uwaga wojska będzie mogła się przenieść na północną granicę z Libanem”.
Centrolewicowy dziennik „Ha-Arec” ocenia, że zabójstwo Deifa może mieć z tej perspektywy decydujące znaczenie.
Netanjahu, który jest niechętny wobec porozumienia z Hamasem, prawdopodobnie uznałby atak na wojskowego przywódcę bojówki za wystarczający sukces, którego potrzebuje do uzasadnienia brutalnej i coraz częściej krytykowanej na arenie międzynarodowej operacji w Gazie oraz wzmocnienia swojego poparcia wśród izraelskiego społeczeństwa. Wielu obywateli oskarża Netanjahu, najdłużej urzędującego premiera Izraela, że nie zrobił wystarczająco dużo, aby uwolnić zakładników.
Rozmowy w sprawie zawieszenia broni zostały wznowione w tym miesiącu.
Hamas zaprzeczył w niedzielę, jakoby wycofał się z nich po izraelskim nalocie. Sęk w tym, że bojówka nalega, aby potencjalna umowa doprowadziła do ostatecznego zakończenia wojny, a premier Izraela konsekwentnie odrzuca jakiekolwiek trwałe zawieszenie broni, które mogłoby doprowadzić do całkowitego wycofania izraelskich wojsk ze Strefy Gazy.
Podczas pierwszej telewizyjnej konferencji prasowej od ponad trzech miesięcy powiedział, że wojna „zakończy się tylko wtedy, gdy osiągnięte zostaną wszystkie jej cele”. Te obejmują przede wszystkim wyeliminowanie zdolności wojskowych i politycznych Hamasu. – Zidentyfikowaliśmy wyraźne pęknięcia w Hamasie pod wpływem ciosów, które im zadajemy. Operacja przeciwko Deifowi również się do tego przyczyniła, niezależnie od jej wyniku. Jesteśmy coraz bliżej zwycięstwa. Jesteśmy coraz bliżej zdeptania Hamasu – przekonuje Netanjahu. ©℗