Wołodymyr Zełenski zgromadził na szczycie pod Lucerną 93 państwa skłonne do poparcia jego wizji trwałego pokoju.

W dwudniowym szczycie pokojowym w Szwajcarii wzięli udział przedstawiciele mniejszej liczby państw, niż spodziewali się inicjatorzy spotkania z Ukrainy. Dzięki temu jednak udało się zaostrzyć wymowę końcowego komunikatu. Pierwotna wersja mogła stanowić pułapkę dla ukraińskich interesów. W ostatniej chwili tego uniknięto. Komunikat końcowy podkreśla rolę prawa międzynarodowego, integralności terytorialnej i odwołuje się do rezolucji Zgromadzenia Ogólnego ONZ z 2 marca 2022 r. potępiającej rosyjską agresję. Najwięcej uwagi poświęcono bezpieczeństwu atomowemu, żywieniowemu i sprawom humanitarnym w rodzaju wymiany jeńców.

Losy komunikatu

Do kurortu Bürgenstock nad jeziorem Czterech Kantonów przyjechali przedstawiciele 93 państw, licząc także szwajcarskich gospodarzy. Dwa z nich – Brazylia i Stolica Apostolska – pośrednio się od niego zdystansowały, deklarując udział w charakterze obserwatorów, a nie uczestników. W efekcie na szczycie dyskutującym elementy przedstawionej jesienią 2022 r. formuły pokoju Wołodymyra Zełenskiego wzięła udział niemal połowa państw świata (ONZ liczy 195 członków i obserwatorów). Dało to Rosjanom asumpt, by twierdzić, że szczyt był wewnętrzną imprezą Zachodu, a próba przyciągnięcia liczących się państw globalnego Południa zakończyła się fiaskiem.

Na szczycie zabrakło zwłaszcza Chin. Jak dowodził doradca prezydenta USA ds. bezpieczeństwa narodowego Jake Sullivan, Pekin wycofał się z udziału na prośbę Kremla. W zamian ChRL wezwała Rosję i Ukrainę do dwustronnego przedyskutowania rozejmu. Jednak w Bürgenstock pojawili się przedstawiciele innych państw niezachodnich, w tym prezydent Argentyny Javier Milei, premierzy Arabii Saudyjskiej książę Fajsal i Kataru książę Muhammad, szefowa dyplomacji Meksyku Alicia Bárcena. Indie, Indonezję i RPA reprezentowali wysoko postawieni urzędnicy z MSZ. 12 krajów niezachodnich nie podpisało się pod komunikatem końcowym. Świat Zachodu stawił się w komplecie: od wiceprezydent Stanów Zjednoczonych Kamali Harris po prezydentów Francji Emmanuela Macrona i Polski Andrzeja Dudę oraz szefów rządów Niemiec Olafa Scholza i Wielkiej Brytanii Rishiego Sunaka.

Plan maksimum zakładał, że do Szwajcarii przyjedzie 141 krajów, które potępiły Rosję w rezolucji ZO ONZ z 2022 r. Ostatecznie reprezentacje na najwyższym poziomie wystawiło 58 państw. To mniej niż Szwajcarzy zapowiadali 5 czerwca, gdy była mowa o „ponad 80 potwierdzonych obecnościach” szefów państw i rządów. W ostatniej chwili wycofało się ok. 15 państw globalnego Południa. To efekt zaostrzenia wymowy komunikatu końcowego, którego pierwotna wersja z 28 maja również skupiała się na trzech niekontrowersyjnych punktach dotyczących bezpieczeństwa jądrowego, handlu żywnością i wymiany jeńców, ale nie określała Rosji mianem agresora ani nie odnosiła się wprost do integralności terytorialnej Ukrainy.

Na alarm uderzył 5 czerwca Serhij Sydorenko, szef opiniotwórczej „Jewropejśkiej prawdy”. Wydanie równolegle z Bloombergiem zapoznało się z wersją z 28 maja. Sydorenko dowodził, że takie ujęcie sprawy rodzi ryzyko uznania, że Kijów jest gotów do negocjacji w sprawach dotychczas stawianych jako nienegocjowalne w rodzaju granic czy obecności rosyjskich wojsk na terenach okupowanych.

– Możemy być wdzięczni Sydorence, że znalazł w sobie śmiałość, by wyrazić to stanowisko. Dzięki temu dokument końcowy jest inny, niż pierwotnie planowano. Niezależnie od tego, że według mnie szczyt jest przedwczesny – mówi DGP Iwanna Kłympusz-Cyncadze, była wicepremier ds. integracji europejskiej, obecnie posłanka opozycyjnej Solidarności Europejskiej Petra Poroszenki.

Jak słyszymy od osoby znającej kulisy sprawy, tekst Sydorenki trafił na biurko Zełenskiego, wcześniej karmionego uspokajającymi komunikatami otoczenia, zwłaszcza szefa jego biura Andrija Jermaka, który odpowiadał za negocjacje. Zełenski w sojuszu z częścią państw Europy Środkowej miał przekonać Amerykanów i Szwajcarów, że jego intencje są inne.

Wcześniej trudno było oczekiwać, by Zachód walczył o uwzględnienie punktów, które odpuścili sami Ukraińcy. Nikt nie będzie świętszy od papieża – słyszymy. Nazajutrz po publikacji Sydorenki szef MSZ Dmytro Kułeba opublikował replikę, w której podkreślił, że Ukraina traktuje komunikat z Bürgenstock jako taktyczny, a strategicznie nie ma mowy o pryncypialnych ustępstwach. W efekcie dokument podkreśla rolę prawa międzynarodowego i pisze wprost o „wojnie Federacji Rosyjskiej przeciw Ukrainie”. – Żadnych kompromisów w sprawie niepodległości, suwerenności i integralności – deklarował Jermak.

Pogłębianie izolacji Rosji

Zamysł Kijowa zakłada, że podpisy dużej liczby państw pod komunikatem korespondującym z formułą pokoju Zełenskiego pogłębią izolację Kremla i poprawią pozycję Ukrainy przed rokowaniami. – Nie ma tu obecnie Rosji, bo gdyby Rosja była zainteresowana pokojem, nie byłoby wojny – tłumaczył ukraiński prezydent. – Kiedy uzgodniony przez wszystkich plan znajdzie się na stole, zostanie zakomunikowany przedstawicielom Rosji, abyśmy na innym szczycie mogli ustalić koniec wojny – dodał.

Moskwa w przededniu spotkania zaostrzyła retorykę. Rosyjski przywódca Władimir Putin wyraził gotowość do rozmów pod warunkiem uznania anektowanych w 2022 r. obwodów za część Rosji, wycofania ukraińskich wojsk z Chersonia i Zaporoża oraz ogłoszenia neutralności Ukrainy. – Putin nie wzywa do rozmów, lecz do kapitulacji – skwitowała Kamala Harris. ©℗