Debata przedwyborcza kandydatów na szefa Komisji Europejskiej przyniosła znane już podziały i stanowiska. Jeśli ich deklaracje przełożą się na późniejszą działalność frakcji w Parlamencie Europejskim, wówczas w dużej mierze będzie oznaczało to utrzymanie status quo.
Kadencja Ursuli von der Leyen
Dwugodzinna debata tzw. kandydatów wiodących może być odczytywana jako sygnał, że tym razem ta procedura zostanie potraktowana poważnie. W teorii bowiem obsada najważniejszych stanowisk w UE, w tym przewodniczącego Komisji powinna uwzględniać wynik wyborczy i rozkład sił w Parlamencie Europejskim. W praktyce ani razu jeszcze ta procedura nie doprowadziła w pełni do wyłonienia szefów kluczowych unijnych instytucji, czego przykładem jest miniona kadencja Ursuli von der Leyen. Niemka dziś, w przeciwieństwie do sytuacji sprzed 5 lat, jest kandydatką wiodącą największej europejskiej frakcji – Europejskiej Partii Ludowej. Choć kilkukrotnie w trakcie debaty była poddana krytyce zarówno przez członka swojej Komisji – kandydata socjalistów Nicolasa Schmita, jak i przedstawicieli: Zielonych – Terry Reintke, liberałów z Renew Europe – Sandro Goziego oraz Lewicy – Waltera Baiera.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.