Debata przedwyborcza na szefa Komisji Europejskiej. Prawica chłopcem do bicia i kurs na obronność

Eurovision debate 2024 for presidency of the European Commission
epa11363268 (L-R) Candidates Ursula von der Leyen, Nicolas Schmit, Terry Reintke, Sandro Gozi, and Walter Baier onstage as they participate in the Eurovision Debate 2024 for the presidency of the European Commission, taking place in European Parliament hemicycle in Brussels, Belgium, 23 May 2024. The lead candidates for the presidency of the European Commission, Von der Leyen of the European People's Party, Baier of the European Left party, Schmit of the Party of European Socialists, Gozi of the European Democratic Party/Renew, and Reintke of the European Greens, were taking part in a final debate in Brussels ahead of the European election scheduled for 06-09 June 2024. EPA/OLIVIER HOSLET Dostawca: PAP/EPA.PAP/EPA / OLIVIER HOSLET
23 maja 2024

Debata przedwyborcza kandydatów na szefa Komisji Europejskiej przyniosła znane już podziały i stanowiska. Jeśli ich deklaracje przełożą się na późniejszą działalność frakcji w Parlamencie Europejskim, wówczas w dużej mierze będzie oznaczało to utrzymanie status quo.

Kadencja Ursuli von der Leyen

Dwugodzinna debata tzw. kandydatów wiodących może być odczytywana jako sygnał, że tym razem ta procedura zostanie potraktowana poważnie. W teorii bowiem obsada najważniejszych stanowisk w UE, w tym przewodniczącego Komisji powinna uwzględniać wynik wyborczy i rozkład sił w Parlamencie Europejskim. W praktyce ani razu jeszcze ta procedura nie doprowadziła w pełni do wyłonienia szefów kluczowych unijnych instytucji, czego przykładem jest miniona kadencja Ursuli von der Leyen. Niemka dziś, w przeciwieństwie do sytuacji sprzed 5 lat, jest kandydatką wiodącą największej europejskiej frakcji – Europejskiej Partii Ludowej. Choć kilkukrotnie w trakcie debaty była poddana krytyce zarówno przez członka swojej Komisji – kandydata socjalistów Nicolasa Schmita, jak i przedstawicieli: Zielonych – Terry Reintke, liberałów z Renew Europe – Sandro Goziego oraz Lewicy – Waltera Baiera. 

Widmo skrajnej prawicy 

W debacie nie wzięli udział przedstawiciele dwóch prawicowych frakcji – Tożsamości i Demokracji oraz Europejskich Konserwatystów i Reformatorów (ECR), gdyż – jak twierdzą organizatorzy – nie wyznaczyli swoich kandydatów wiodących. I to właśnie prawica stała się przysłowiowym chłopcem do bicia podczas debaty. Socjaliści, Zieloni, liberałowie i Lewica jednym chórem oskarżali von der Leyen o deklarację możliwej współpracy z prawicą i skrajną prawicą, w tym kierowanymi przez premier Włoch Giorgię Meloni Braćmi Włochami. Szefowa KE przyparta do muru przez kontrkandydatów przedstawiła warunki możliwej współpracy z wszystkimi frakcjami w PE: muszą być proeuropejskie, proukraińskie i przestrzegać zasad praworządności. Nie wymieniła wprost jakichkolwiek krajowych partii, ale zarówno Alternatywę dla Niemiec, jak i polską Konfederację określiła jako partie „prorosyjskie”. 

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: GazetaPrawna.pl / Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.