W sfałszowanych przez Alaksandra Łukaszenkę wyborach w roku 2020 w niektórych komisjach w Mińsku Swiatłana Ciachanouska miała wynik lepszy niż rywalizujący z nią autokrata.
W niedzielę, 9 sierpnia, wieczorem – gdy stało się jasne, że jest ona realnym wyzwaniem dla władzy – było oczywiste, że musi spodziewać się ciosu. Pod jej sztabem przez cały czas kampanii stały samochody KGB. Mąż Ciachanouskiej siedział w więzieniu jako wróg reżimu. Służby specjalne wiedziały o nim wszystko. Ale to było oczywiste. Nowe było to, że – jak pisaliśmy w DGP – miały masę informacji na temat chronionych za granicą dzieci liderki opozycji. Musiały skrupulatnie je gromadzić, wykorzystując do tego aparat wywiadowczy.
Sięgnęły po szantaż w ramach czegoś, co określa się mianem „podejścia pakietowego”. 10 sierpnia 2020 r., na niemiłym, ale pozbawionym gwałtowności spotkaniu w Centralnej Komisji Wyborczej, łaskawie zaproponowano Ciachanouskiej wyjazd na Litwę. Na zawsze. W zamian KGB obiecało, że nie zrobi krzywdy jej bliskim. A że lato 2020 r. było czasem pandemii, aby odprawa paszportowa na granicy z Litwą przebiegła sprawnie, na spotkanie do CKW przyniesiono nawet test na COVID-19… z wynikiem negatywnym. Rezultatem tego wszystkiego był wyjazd Ciachanouskiej.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.