Finalizowanie przez Alaksandra Łukaszenkę doktryny wojennej, do której zostaną wprowadzone zapisy o rosyjskiej broni nuklearnej – w kontekście rocznicy katastrofy w Czarnobylu jest wyjątkowo cyniczne. Białoruś jest państwem, którego współczesne mity założycielskie są ufundowane w dużej mierze na traumie wynikającej z wydarzeń z kwietnia 1986 r. Wiosną 2024 r. wejdzie ono w logikę, która pozycjonuje je w zupełnie innym miejscu.
Naiwna wiara Łukaszenki, że suwerennie wchodzi do klubu atomowego, spowoduje, że państwo rządzone przez dyktatora postawi kropkę nad i w rosyjskiej koncepcji traktowania go jako proxy. Czy też bardziej brutalnie – jako ziemi, która zostanie poświęcona w razie jakiegokolwiek konfliktu ze światem Zachodu. Łukaszenka, wchodząc we współpracę atomową z Władimirem Putinem, zakłada, że spełnia swój sen o potędze. Jest jednak tak, że finalnie stanowi dla Kremla pośrednika, jakim są dla Turcji fundamentaliści z Idlibu, dla Iranu Hezbollah w Libanie czy szyickie milicje w Syrii i Iraku. Cechą każdego pośrednika jest to, że pierwszy przyjmuje – jak mieli w zwyczaju mówić oficerowie dawnego BOR – pajdę.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
!["Ludzie uciekali jak fala tsunami". Dramatyczna relacja świadka strzelaniny w Krakowie [ROZMOWA]](https://infor-web-static.incdn.pl/dgpstatic/upload/b3dza2ltLXJ5bmt1LTM5MzExMTM0LmpwZyIsInciOjE0MDB9-c15a75d7.webp)