Wybory w Rosji. Putin wybrał się po raz piąty

Władimir Putin
Władimir PutinPAP/EPA / NATALIA KOLESNIKOVA / POOL
18 marca 2024

Rosja przeprowadziła trzydniowe wybory prezydenckie. Opozycja szukała sposobu na policzenie się, aby zarazem nie narazić przeciwników władzy na niebezpieczeństwo.

Skrót artykułu

Najważniejszy rytuał związany z przedłużeniem rządów Władimira Putina został wczoraj zakończony. Gdy zamykaliśmy to wydanie DGP, oficjalne wyniki trzydniowych wyborów prezydenckich w Rosji nie były jeszcze znane. Ale biorąc pod uwagę postępujący dryf Rosji w stronę totalitaryzmu, jakiekolwiek niespodzianki były wykluczone.

„Chciałbym pogratulować Władimirowi Putinowi jego miażdzącego zwycięstwa w zaczynających się dziś wyborach” – skomentował z szyderstwem na Twitterze Charles Michel, przewodniczący Rady Europejskiej, w piątek rano. „Bez opozycji. Bez wolności. Bez wyboru” – dodał. – Plan na te wybory to ok. 85 proc. poparcia dla Putina. Ale ponieważ poszczególne regiony będą się starały namalować większy wynik niż sąsiedzi, może się okazać, że ostateczny rezultat wyniesie jakieś 89–91 proc. – mówił nam w przeddzień wyborów Iwan Prieobrażenski, rosyjski politolog mieszkający na stałe w Czechach. Źródła DGP w Kijowie, powołujące się na dane ukraińskiego wywiadu wojskowego, wspominały o nieco niższym oficjalnym wyniku Putina, który w skali kraju nie powinien przekroczyć 78 proc. – Wyraźnie mają się natomiast wyróżnić okupowane regiony Ukrainy, które Putinowi mają zapisać grubo ponad 90 proc. – słyszymy.

Brak złudzeń

Nasi rozmówcy nie mieli złudzeń, że wyniki zostaną uczciwie podliczone. W przeszłości Rosja była państwem zróżnicowanym, jeśli chodzi o skalę wyborczych manipulacji. Były regiony, jak Czeczenia i inne republiki etniczne, w których od dekad rządzącym przyznawano niemal pełne poparcie, nijak niezwiązane z realną liczbą głosów „za” wyciągniętych z urn wyborczych. W innych poprawiano wynik np. poprzez wrzucanie do urn odpowiednio wypełnionych kart. Tendencja była jednak negatywna, więc w tegorocznych wyborach, pierwszych odbywających się w warunkach pełnowymiarowej wojny z Ukrainą, eksperci spodziewali się rekordowej skali fałszerstw. I rzeczywiście – już analiza matematyczna danych o frekwencji z pierwszych dwóch dni wyborów pokazała, że przynajmniej w niektórych regionach ogłoszone dane bazują na odgórnych zaleceniach władzy, a nie na rzeczywistości.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.