Mołdawia chce do Europy, ale Kreml zrobi wiele, by te zapędy powstrzymać

Ściana naprzeciwko pałacu prezydenckiego upamiętniająca rozpoczęcie negocjacji akcesyjnych, Kiszyniów, 17 grudnia 2023 r.
Ściana naprzeciwko pałacu prezydenckiego upamiętniająca rozpoczęcie negocjacji akcesyjnych, Kiszyniów, 17 grudnia 2023 r.EPA/PAP / fot. Dumitru Doru/EPA/PAP
2 lutego 2024

Im bardziej Mołdawia próbuje się zbliżyć do Zachodu, tym bardziej rośnie determinacja Kremla, by ją powstrzymać.

Prezydent Mołdawii Maja Sandu, wybrana pod koniec 2020 r. jako reprezentantka środowisk liberalnych i pro zachodnich, potwierdziła niedawno zamiar ubiegania się o drugą kadencję. Wybory odbędą się w listopadzie lub grudniu. I o ile w najbliższych miesiącach nie nadleci żaden czarny łabędź, Sandu będzie miała duże szanse na reelekcję. Żeby je wzmocnić, wezwała parlament do przeprowadzenia jesienią referendum w sprawie swojej polityki – przede wszystkim dążenia do integracji z Unią Europejską. Sukces miałby ogromne znaczenie marketingowe, a kampania pomogłaby skonsolidować elektorat na wybory prezydenckie.

Na korzyść Sandu przemawia też jej względnie skuteczna walka z korupcją i odważne przeciwstawienie się wpływom rosyjskim, które przez lata destabilizowały kraj. W niedawnych wyborach samorządowych, postrzeganych często jako barometr nastrojów proeuropejskich, kandydaci Partii Akcji i Solidarności (stanowiącej trzon koalicji, która wyniosła Sandu do władzy) wyraźnie poprawili swój stan posiadania, zdobywając kontrolę nad około jedną trzecią organów lokalnych.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: MAGAZYN Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.