Alaksandr Łukaszenka spotka się dziś z Władimirem Putinem na budowie kosmodromu Wostocznyj w azjatyckiej części Rosji. – Nastąpi wymiana opinii o sytuacji wokół Ukrainy – zapowiedział rzecznik rosyjskiego prezydenta Dmitrij Pieskow. Białoruś udostępniła swoje terytorium rosyjskiej armii do przeprowadzenia inwazji na Ukrainę, jednak nie zdecydowała się na udział w niej własnych żołnierzy. Społeczeństwo jest przeciwne zaangażowaniu w wojnę, czego wyrazem są powtarzające się akty sabotażu na kolei.

„Prezydenci w formule jeden na jednego omówią aktualne kwestie w rozwoju relacji dwustronnych, wspólne środki na rzecz przeciwdziałania sankcyjnym naciskom ze strony zbiorowego Zachodu, sytuację w regionie i na świecie, wydarzenia na Ukrainie” – napisał powiązany z administracją Łukaszenki kanał „Puł Pierwogo” na Telegramie. Łukaszenka chce też rozmawiać z lokalnymi politykami o współpracy handlowej. W tym celu spotka się we Władywostoku z gubernatorem Kraju Nadmorskiego Olegiem Kożemiaką. W rosyjskim parlamencie czeka na rozpatrzenie projekt ustawy pozwalającej białoruskim firmom i obywatelom na zawieranie kontraktów związanych z pracami budowlanymi na dalekowschodnim kosmodromie.
Białoruski przywódca szuka rekompensat za straty poniesione przez wojnę. Połowa produkcji rafinerii w Mozyrzu była eksportowana do południowego sąsiada. Wstrzymanie dostaw paliw to kłopot dla Ukrainy, która w warunkach wojennych musi dywersyfikować import, ale i dla Białorusi. W niedalekiej przyszłości będzie jeszcze gorzej; 16 kwietnia zacznie obowiązywać zakaz przekraczania granicy unijnej przez białoruskie i rosyjskie ciężarówki. – Ze strony nieprzyjaznych państw zachodnich nazwałbym to ekonomicznym ludobójstwem. Chcą całkowicie zniszczyć wiele gałęzi kluczowych dla naszej gospodarki. Ale mamy możliwości, by temu zapobiec. Trzeba tylko przeorientować się na inne rynki. Tym zajmują się teraz nasze przedsiębiorstwa – mówił kilka dni temu minister gospodarki Alaksandr Czarwiakou.