Prorosyjskie partie deklarują lojalność wobec Ukrainy. W przeciwnym razie czekałaby je polityczna śmierć

Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski ogłosił kilka dni temu, że decyzją podległej mu Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony zawieszono do końca stanu wojennego działalność 11 partii prorosyjskich. Po rozpoczęciu inwazji obóz prorosyjski zadeklarował lojalność wobec państwa. Przypadki otwartej kolaboracji są rzadkie, ale część polityków wywodzącego się z upadłej po ucieczce Wiktora Janukowycza Partii Regionów obozu politycznego ukryła za granicą.
Wśród 11 zawieszonych partii największe znaczenie ma Platforma Opozycyjna O Życie (OPZŻ), związana z oskarżonym w zeszłym roku o zdradę Wiktorem Medwedczukiem. Przed rozpoczęciem inwazji w klubie OPZŻ zasiadało 44 posłów. Formalnie na jej czele stoją Jurij Bojko i Wadym Rabinowycz, a Medwedczuk kieruje radą polityczną. Z wymienionej trójki w kraju został tylko Bojko, którego Rosjanie mają podobno proponować podczas rozmów pokojowych jako kandydata na premiera. Bojko, bogaty biznesmen z branży gazowej, deklaruje jednak lojalność wobec Ukrainy. – Potępiamy agresję rosyjskiej armii przeciw naszemu krajowi. Członkowie OPZŻ masowo zapisują się w szeregi obrony terytorialnej, by chronić obiekty infrastruktury krytycznej, mieszkania obywateli i walczyć z grabieżcami – przekonywał.
Jego koledzy niechętnie komentują fakt inwazji, skupiając się raczej na reklamowaniu organizowanej przez partię pomocy humanitarnej i wzywaniu do szybkiego zakończenia rozmów pokojowych. OPZŻ uznał też zawieszenie swojej działalności za przejaw „nieuczciwej walki politycznej władzy z jej głównym oponentem”. Jednocześnie jednak pozostali w Ukrainie politycy OPZŻ nie są w stanie wytłumaczyć, gdzie podział się Medwedczuk, którego początek inwazji zastał w areszcie domowym, nałożonym jako środek zapobiegawczy w związku z zarzutami o zdradę i sprzyjanie działalności terrorystycznej poprzez handel węglem z okupowanego Donbasu. Korzystając z wojennego chaosu, polityk zniknął bez śladu, a jego żona tuż przed najazdem wyjechała do Rosji. Sąd we Lwowie zaocznie nakazał jego aresztowanie.
Według szefa Rady Najwyższej Rusłana Stefanczuka 26 deputowanych przebywa za granicą, z czego 10 to członkowie delegacji do Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy. Spośród pozostałych polityków większość to posłowie OPZŻ. Zdaniem komentatorów partia nie ma innego wyjścia, jak deklarować lojalność wobec sił zbrojnych i państwa, biorąc pod uwagę nastroje społeczne. 95 proc. Ukraińców popiera Zełenskiego i otwarte wsparcie rosyjskiej inwazji byłoby uznane za zdradę także przez dużą część elektoratu OPZŻ. Jedyny poseł partii, który poparł Władimira Putina, Illa Kywa, został wykluczony z jej szeregów, parlament pozbawił go mandatu, a prokuratura podejrzewa o zdradę państwa. Kywa przebywa w Moskwie.
Z OPZŻ wywodzi się wielu przedstawicieli władz na terenach, które dostały się pod okupację albo gdzie toczą się działania wojenne. Mimo to oznaki kolaboracji są rzadkie. W niedzielę były poseł Ołeh Cariow, który na stronę Rosji przeszedł już w 2014 r. i przez krótki czas miał ambicję zostać namiestnikiem separatystycznej Noworosji, zaproponował p.o. mera Krzywego Rogu Jurijowi Wiłkułowi poddanie miasta. – Nasze wojska są już pod Krzywym Rogiem. Jurij i Ołeksandr Wiłkułowie byli kiedyś moimi kolegami partyjnymi i zawsze zajmowali prorosyjskie stanowisko – mówił Cariow. – Spier…, zdrajco, razem ze swoimi gospodarzami – odpowiedział mu Ołeksandr Wiłkuł, syn mera, były poseł OPZŻ, a obecnie szef administracji wojskowej w tym ważnym ośrodku przemysłowym w obwodzie dniepropetrowskim.
Za odmowę kolaboracji grozi rosyjska niewola. Rosjanie porwali mera Dniproprudnego w obwodzie zaporoskim Jewhenija Matwiejewa, członka OPZŻ. Przedwczoraj partia powiadomiła, że w okupowanym Berdiańsku zaginął jej poseł Ołeksandr Ponomariow, jednak jego losy pozostają nieznane. Pod koniec 2021 r. Ponomariowowi udowodniono posiadanie rosyjskiego obywatelstwa. Najgłośniejszy przypadek kolaboracji dotyczy radnej z Melitopola Hałyny Danylczenko, która miała przejąć zarządzanie okupowanym miastem. Danylczenko należy do Bloku Opozycyjnego (OB), konkurencyjnej wobec OPZŻ partii utożsamianej z najbogatszym Ukraińcem Rinatem Achmetowem. Rosjan poparł też były mer Chersonia Wołodymyr Saldo, którego widziano na manifestacji zorganizowanej przez okupantów w zajętym przez nich mieście. OB i Blok Saldy także zostały zawieszone, podobnie jak Partia Szarija, która przed inwazją była dość popularna wśród prorosyjsko nastawionej młodzieży (na jej czele stoi bloger Anatolij Szarij).