Według sondażu przeprowadzonego przez ośrodek Savanta ComRes dla dziennika "The Independent", 49 proc. ankietowanych jest zdania, że Johnson powinien zrezygnować niezależnie od wyniku policyjnego śledztwa, a kolejne 26 proc. - jeśli zostanie uznany za winnego złamania restrykcji. Tylko 16 proc. chce, żeby pozostał na stanowisku niezależnie od wyniku śledztwa.

Nieco inaczej rozkładają się opinie wśród wyborców Partii Konserwatywnej, której liderem jest brytyjski premier. Wśród nich 32 proc. jest zdania, że Johnson powinien odejść niezależnie od wyniku śledztwa, 30 proc. - tylko jeśli zostanie uznany za winnego, zaś 31 proc. chce, by pozostał na stanowisku, nawet jeśli zostanie ukarany grzywną.

W piątek wieczorem rzecznik Johnsona potwierdził, że premier otrzymał z policji kwestionariusz do wypełnienia w związku z prowadzonym dochodzeniem w sprawie możliwego złamania restrykcji podczas odbywających się na Downing Street nieformalnych spotkań towarzyskich.

Reklama

Takie kwestionariusze policja wysłała do ok. 50 osób, które według ustaleń miały uczestniczyć w 12 wydarzeniach objętych dochodzeniem. Jak wyjaśniła policja, adresaci są prawnie zobowiązani do odpowiedzi na zawarte tam pytania na temat ich udziału w tych wydarzeniach i mają na jego odesłanie siedem dni, ale samo otrzymanie kwestionariusza nie oznacza automatycznie, że dana osoba na pewno zostanie ukarana grzywną. Policja nie ujawniła, w ilu spośród tych 12 wydarzeń Johnson brał udział.

Z Londynu Bartłomiej Niedziński (PAP)

bjn/ akl/