Prezydenci Francji i Polski przyjechali do Berlina niemal wprost z rozmów z innymi najważniejszymi politykami. W niedzielę Andrzej Duda rozmawiał w Pekinie ze swoim chińskim odpowiednikiem Xi Jinpingiem, a niedługo potem konsultował się w Brukseli z szefami Rady Europejskiej Charles’em Michelem, Komisji Europejskiej – Ursulą von der Leyen oraz Sojuszu Północnoatlantyckiego – Jensem Stoltenbergiem. W poniedziałek nowego kanclerza Niemiec Olafa Scholza przyjął w Białym Domu prezydent Stanów Zjednoczonych Joe Biden, a przywódca sprawującej prezydencję w UE Francji Emmanuel Macron udał się z wizytą do Moskwy, żeby mediować z Władimirem Putinem.
W Berlinie Duda, Macron i Scholz nie pojawili się więc po jubileuszowe zdjęcia i kurtuazyjną wymianę gestów. Każdy z nich przywiózł najświeższe informacje od głównych zainteresowanych rozwiązaniem lub eskalacją konfliktu. Wszyscy trzej wskazywali główny cel konsultacji: zapobieżenie eskalacji wojny rosyjsko-ukraińskiej. Niemiecki kanclerz wyraził zaniepokojenie koncentracją wojsk rosyjskich przy granicy z Ukrainą. – Nasza ocena sytuacji jest identyczna, tak samo jak nasze stanowisko. Dalsze naruszenie integralności terytorialnej i suwerenności Ukrainy jest nie do przyjęcia i miałoby daleko idące konsekwencje dla Rosji pod względem politycznym, gospodarczym i zapewne też geostrategicznym – mówił Scholz.