„Poznałem Putina w 1991 r. Pisałem o nim przez dwie dekady. Siadywałem z nim w jednym pokoju przez pięć lat pracy dla administracji Obamy. Ci, którzy wierzą, że Putin przestanie podkopywać ukraińską suwerenność i demokrację, jeśli dostanie gwarancję nierozszerzania NATO, nie znają go” – napisał Michael McFaul, doradca Obamy ds. rosyjskich i ambasador w Moskwie w latach 2012–2014. Problem w tym, że obecna administracja nie sprawia wrażenia pewnej siebie. Nie ma gwarancji, że Biały Dom nie pójdzie na ustępstwa, które rykoszetem uderzą w nasze bezpieczeństwo. Zwłaszcza biorąc pod uwagę zdementowane wprawdzie doniesienia NBC o gotowości do ograniczenia obecności wojskowej USA w Europie Środkowej.
Brutalnie podsumował rok Joego Bidena Marc Thiessen, felietonista „The Washington Post”, autor przemówień George’a W. Busha i jego sekretarza obrony Donalda Rumsfelda. „Dał Rosji zielone światło dla Nord Stream 2, a następnie naciskał na ukraińskiego prezydenta Wołodymyra Zełenskiego, by zaakceptował rosyjską dominację energetyczną nad jego krajem. Demokraci rozpoczęli impeachment Donalda Trumpa za rzecz znacznie mniejszej wagi. Okazał słabość wobec rosyjskiej agresji na Ukrainę. Nieprzypadkowo Władimir Putin zagroził jej raptem kilka miesięcy po katastrofalnej ucieczce z Afganistanu i kapitulacji w sprawie NS2. Zmuszanie Ukrainy do ułożenia się z Rosją pod groźbą inwazji nagradza agresję Putina i zaprasza do jej kontynuacji” – napisał Thiessen.