Reklama
Niespodzianka w Czechach. Centroprawicowa koalicja Razem pod względem liczby zdobytych głosów o włos wyprzedziła rządzące ANO premiera Andreja Babiša i to najpewniej jej lider, konserwatysta Petr Fiala, zostanie kolejnym szefem rządu. Babiš liczy jeszcze na wsparcie schorowanego prezydenta Miloša Zemana (w niedzielę trafił do szpitala), który deklarował, że to jemu powierzy misję tworzenia rządu. Ale perspektywa wyciągnięcia z którejś z opozycyjnych dotychczas koalicji tylu posłów, by móc stworzyć rząd, wydaje się czysto teoretyczna. Trzypartyjne Razem i potencjalny partner, Piraci i Starostowie (PirSTAN), zdobyli 108 na 200 mandatów.
Gdy w sobotę tuż po godz. 18 liderzy trzech partii tworzących blok Razem triumfalnie kroczyli ulicami Starego Miasta w stronę sztabu zlokalizowanego w jednym z hoteli, co jakiś czas nad ich głowami rozbrzmiewały oklaski i triumfalne okrzyki. W ten sposób witali ich klienci palący papierosy przed hospodami Pragi, gdzie blok dostał aż 40 proc. głosów. Petr Fiala, lider Obywatelskiej Partii Demokratycznej (ODS) i kandydat Razem na premiera, nie ukrywał radości, a jego sojuszniczka z TOP 09 Markéta Adamová - wzruszenia. Przedwyborcze sondaże od miesięcy wróżyły ANO pierwsze miejsce. Babiš miał dostać wystarczającą liczbę mandatów, by móc stworzyć przynajmniej rząd mniejszościowy z poparciem części mniejszych partii - dotychczas koalicyjnych socjaldemokratów, sprzyjających mu komunistów, antykorupcyjnej Przysięgi lub skrajnej prawicy z Wolności i Demokracji Bezpośredniej (SPD). - Im większa będzie frekwencja, tym mniej partii przekroczy próg wyborczy i tym większa będzie nasza szansa na przejęcie władzy - przewidywał w piątek w rozmowie z nami poseł Piratów Jan Lipavský.
Jego prognoza się sprawdziła. Wysoka, 65-proc. frekwencja sprzyjała wielkomiejskim rywalom Babiša. Trzy z czterech partii, postrzeganych przez ANO jako potencjalni formalni bądź nieformalni koalicjanci, nie przekroczyły progu. Komuniści zasiadali w parlamencie w Pradze nieprzerwanie od 1925 r. Socjaldemokraci, z których wywodzi się choćby prezydent Zeman, od 1992 r. W nowej Izbie Poselskiej w ogóle nie będzie przedstawicieli lewicy, jeśli nie liczyć czterech posłów Czeskiej Partii Piratów. Koalicja PirSTAN, z której Babiš zrobił kampanijnego wroga numer jeden, zdobyła wprawdzie trzecie miejsce i 37 mandatów, ale przygniatającą większość dość niespodziewanie wzięli oparci na samorządach partnerzy z ruchu Starostowie i Niezależni (STAN). Kandydat bloku na premiera Ivan Bartoš, lider Piratów, nie ukrywał rozczarowania, a Lipavský, który w piątkowej rozmowie z DGP deklarował gotowość do objęcia resortu dyplomacji lub obrony, nawet nie zdobył mandatu.
Ugrupowania, które mogą stworzyć rząd, zdobyły 108 na 200 mandatów

Reklama
Przed wyborami Zeman deklarował, że powierzy misję tworzenia rządu liderowi największej partii w nowym parlamencie. Właśnie partii, bo koalicje to - zdaniem prezydenta - oszustwo. Eksperci spekulowali, że Babiš będzie się starał wyciągnąć z obu opozycyjnych koalicji wystarczającą liczbę posłów, przede wszystkim z ODS i STAN, by utworzyć rząd mniejszościowy z poparciem SPD i prezydenta. - Fiala nie poszedłby na układ z Babišem, więc najpierw musiałoby dojść do przewrotu w ODS - mówił DGP Filip Harzer, dziennikarz „Seznam Zprávy”. - To Babiš rozpowszechnia takie pogłoski - kwitował Jan Lipavský. - Wykluczamy rozmowy z SPD, bo to ekstremiści. Nie będziemy też negocjować z ANO - deklarował w rozmowie z DGP Petr Beitl, jeden z ważniejszych polityków ODS, lider listy Razem w kraju libereckim. Aby przeciąć podobne spekulacje, natychmiast po ogłoszeniu wyników piątkowo-sobotniego głosowania Razem i PirSTAN podpisali memorandum o woli utworzenia rządu.
Procedura jest podobna do polskiej. Najpierw prezydent dwukrotnie proponuje kandydata na premiera, a gdy nie uda mu się stworzyć rządu, pałeczkę przejmuje parlament. Z deklaracji liderów zwycięskich ugrupowań wynika, że najpóźniej w trzecim kroku powołają rząd z Fialą na czele. Może to jednak potrwać wiele tygodni. - Paradoksalnie, jeśli Zeman powierzy misję tworzenia rządu Babišowi, da nam to więcej czasu na negocjacje programowe i kadrowe - mówił Lipavský. Będzie o czym dyskutować, bo pięciopartyjny alians łączy głównie niechęć do oskarżanego o korupcję i pogrążonego w niejasnych interesach rządu premiera - oligarchy. W skład Razem wchodzą partie zrzeszone w Europejskich Konserwatystach i Reformatorach (razem z PiS) oraz Europejskiej Partii Ludowej (z PO i PSL). Piraci to liberalna obyczajowo nowa lewica, zaś STAN - centrowe ugrupowanie silnych samorządowców. Paradoksalnie, klęska Piratów w ramach bloku ze Starostami może pomóc w sformowaniu trwalszej, mniej eklektycznej koalicji rządzącej.
- Nie będzie rewolucji, ale korekta i nowy impuls w polityce. Pięć partii ma różne podejście do polityki unijnej, ale linia proatlantycka będzie bardzo silna - mówił nam Pavel Havlíček ze Stowarzyszenia Spraw Zagranicznych. W ODS istnieje nurt eurosceptyczny identyfikowany z europosłem Janem Zahradilem, ale zdaniem Havlíčka jest on równoważony przez proeuropejskie poglądy Fiali, którego pozycja uległa wzmocnieniu dzięki dobremu wynikowi wyborczemu. Razem jako jedyna lista wyborcza miała w swoim programie wzmiankę o poparciu dla Inicjatywy Trójmorza, najpewniej dzięki ODS, zwolenniczce ścisłej współpracy regionalnej. - Orientujemy się na UE i NATO. Jestem zwolennikami twardej linii wobec Rosji - opisywał Petr Beitl. W tym kontekście złe wrażenie, jakie w opozycji zrobiło otwarte poparcie udzielone Babišowi przez premiera Węgier Viktora Orbána, nie powinno się przerodzić w osłabienie więzów w ramach Grupy Wyszehradzkiej. - W ramach V4 może się za to pojawić liberalna oś czesko-słowacka, jako druga po nieliberalnej polsko-węgierskiej - mówił Havlíček.
- Większych tarć oczekuję w kwestiach środowiskowych; w ODS są politycy podważający antropogeniczne źródła zmiany klimatu, a takiego podejścia nie akceptują Piraci. Wiele będzie zależeć od obsady resortów, a to dopiero przed nami - dodawał nasz rozmówca. Od obsady resortu środowiska może też zależeć dalszy ciąg konfliktu o Turów. To, jak wyniki wyborów w Czechach mogą wpłynąć na konflikt z Polską o elektrownię oraz jaką rolę ten temat odegrał w kampanii wyborczej, opiszemy bardziej szczegółowo w jutrzejszym numerze DGP. Jednak z punktu widzenia Pragi temat jest lokalny i czysto techniczny. Z naszych rozmów w Pradze i Libercu wynika, że przyszły rząd będzie zgłaszał podobne oczekiwania, jak gabinet Babiša. A gdyby MSZ lub resort środowiska przejęli Piraci - co w świetle ich wyniku wyborczego w ramach PirSTAN nie jest zbyt prawdopodobne - jako zdecydowani przeciwnicy energetyki węglowej mogliby dodać argumenty ekologiczne. \
Wyniki wyborów w Czechach / Dziennik Gazeta Prawna - wydanie cyfrowe