W operacji Escalin uczestniczy ok. 200 żołnierzy, z czego połowa to kierowcy. Przez ostatnie kilka dni przechodzili oni przeszkolenie z obsługi cystern i zbiorników paliwowych w jednej z firm z hrabstwa Essex zajmującej się logistyką produktów naftowych. Większość z nich rozwozi paliwo do stacji w południowo-wschodniej Anglii.

Brytyjski rząd jest jednak krytykowany za to, że wojsko nie zostało użyte wcześniej, bo braki na stacjach – wywołane panicznym kupowaniem paliwa w związku z obawami o problemy z dostawą – rozpoczęły się już w poprzedni weekend.

"Zapasy w Londynie i południowej Anglii odbudowują się w nieco wolniejszym tempie niż w innych częściach Wielkiej Brytanii, więc zaczęliśmy rozmieszczać personel wojskowy, aby zwiększyć podaż w tych obszarach. Ponad połowa z tych, którzy ukończyli szkolenie w zakresie dostaw paliwa, została oddelegowana do terminali obsługujących Londyn i południowo-wschodnią Anglię" – poinformował w poniedziałek rzecznik brytyjskiego rządu.

Petrol Retailers Association (PRA), organizacja skupiająca właścicieli stacji benzynowych, głównie małych i średnich, poinformowała, że problemy "praktycznie się skończyły" w Szkocji oraz w północnej i środkowej Anglii, gdzie w niedzielę tylko 6 proc. stacji benzynowych nie miało paliwa. Natomiast w Londynie i w południowo-wschodniej Anglii brakowało go na 22 proc. stacji, zaś 60 proc. miało zarówno benzynę, jak i ropę naftową. W skali całego kraju paliwa brakowało na 17 proc. stacji, a 67 proc. miało oba rodzaje.

PRA wyraziła zadowolenie z wysłania wojska do pomocy, ale zaznaczyła, że będzie to miało jedynie ograniczony wpływ na sytuację. Operacja Escalin została pierwotnie przygotowana na wypadek ewentualnych braków paliwa po zakończeniu okresu przejściowego po brexicie, co nastąpiło 31 grudnia 2020 roku.

W piątek brytyjski rząd ogłosił, że w celu poprawy sytuacji z zaopatrzeniem w paliwo wyda tymczasowe wizy 300 zagranicznym kierowcom cystern.