Dwóm spośród największych miast Afganistanu – Heratowi i Kandaharowi – grozi upadek. Zostały oblężone przez talibów. Mieszka pani w jednym z nich. Jak wygląda codzienne życie w obecnej rzeczywistości w Kandaharze?
Jest przerażające. W walkę zaangażowane są już nie tylko siły rządowe i talibowie, lecz także rywalizujące ze sobą plemiona. Każde opowiedziało się po którejś ze stron, bo liczy na osiągnięcie korzyści po wojnie. Obowiązuje nas godzina policyjna. Ludziom nie wolno wyjść z domu nawet, jeśli potrzebują udać się do szpitala. Umierają więc w domach, np. na koronawirusa, bo nie mogą w określonych godzinach szukać pomocy medycznej. Po godzinie 18 przestają działać także sieci komórkowe. Większość miejsc pracy zawiesiła swoją działalność, dlatego ludzie masowo uciekają z miasta.