Żydzi i Arabowie są niczym dwa węże splecione we wrogim uścisku” – zauważył w 1937 r. Herbert Samuel, były wysoki komisarz Palestyny z ramienia brytyjskiego rządu, oglądając przygotowany przez komisję Williama Peela plan podziału Palestyny. Choć sam pochodził z rodziny żydowskiej, sceptycznie odnosił się do koncepcji lorda Peela, a wiarę, że w Ziemi Świętej mogą pokojowo współistnieć dwa państwa, uznawał za naiwność. Przepowiadał niekończącą się wojnę.
Po prawie 100 latach wspólna bytność na jednej ziemi Żydów i Palestyńczyków trwa w rytmie kolejnych intifad. Co kilka lat, gdy wzajemna nienawiść osiąga punkt kulminacyjny, organizacje palestyńskie (niegdyś OWP, dziś Hamas) wzniecają powstanie, rozpoczynając beznadziejny atak na Izrael. Ten posyła do boju swą świetnie wyposażoną armię. Potem następuje coś, co zyskało już oficjalną nazwę „przystrzygania trawy”. Lotnictwo, artyleria, wreszcie siły lądowe urządzają polowanie na przywódców i najbardziej bojowych członków organizacji palestyńskich. Zabiją ich 1–2 tys., przy czym ginie drugie tyle cywili. Intifada przygasa na kilka lat, aż do kolejnego wybuchu. Tak dwa narody trzymają się w śmiertelnym uścisku, który zaczął się zacieśniać tuż przed żydowską wojną o niepodległość latem 1946 r.