W Nadrenii Północnej-Westfalii już we wtorek wieczorem palono flagi Izraela przed synagogami. Rzucano w nie także kamieniami. Odbyły się też protesty, podczas których lżono Żydów, a kulminacja nastąpiła w sobotę, gdy podczas demonstracji w kilkunastu miastach doszło do utarczek z policją. Demonstranci mieli ze sobą m.in. flagi Turcji i Palestyny. Incydentów było kilkadziesiąt i brało w nich udział od kilkudziesięciu do kilkuset osób. Za Odrą odbiły się one szerokim echem.
– Nie będziemy tolerować palenia w Niemczech izraelskich flag albo atakowania żydowskich celów – mówił minister spraw wewnętrznych Horst Seehofer cytowany przez dziennik „Die Welt”. Z kolei kanclerz Angela Merkel poprzez swojego rzecznika prasowego przekazała, że potępienie polityki państwa Izrael nie może się łączyć z atakiem na Żydów i instytucje żydowskie. Według władz niemieckich tym razem atakujący to głównie muzułmanie i bojówkarze powiązani z lewicową ekstremą, a nie prawicowi populiści związani z ruchami neonazistowskimi.