Obie strony twierdzą, że popierają wycofanie wojsk USA z Bagdadu. Nie wiadomo jednak, kiedy ostatecznie miałoby ono nastąpić i jak duże zagrożenie dla bezpieczeństwa kraju wciąż stanowi Państwo Islamskie. Strona amerykańska podkreśla, że to właśnie Da’isz jest głównym powodem utrzymującej się obecności ich wojsk. – Spotkanie ma dowieść, że siły koalicyjne są obecne w Iraku wyłącznie w celach szkoleniowych i doradczych, żeby zabezpieczać państwo przed odrodzeniem się Da’isz – powiedziała Jen Psaki, rzeczniczka prasowa Białego Domu.
Po wycofaniu część obowiązków szkoleniowych USA miałaby prawdo podobnie przejąć misja NATO. Ta jest obecnie w Iraku reprezentowana przez ok. 300-osobowe wojsko, ale przygotowuje się do rozmieszczenia dodatkowych 3,5 tys. żołnierzy, którzy podobnie jak Amerykanie zajęliby się szkoleniami lokalnych sił zbrojnych i ograniczaniem ryzyka odrodzenia się dżihadystów. Sekretarz generalny Sojuszu Północnoatlantyckiego Jens Stoltenberg podkreślił, że zwiększenie liczby żołnierzy następuje na zaproszenie rządu w Bagdadzie.