Janusz Kowalski jako wiceminister aktywów państwowych zapowiadał zajęcie się opisywanym przez DGP od 2017 r. importem węgla z okupowanej części Zagłębia Donieckiego. 20 lutego Kowalski został zdymisjonowany w wyniku tarć między Prawem i Sprawiedliwością a Solidarną Polską. Sprawdziliśmy, czy jego obietnice zostały zrealizowane.
Po opisaniu procederu przez DGP urzędy przerzucały się odpowiedzialnością. Komisja Europejska wskazywała, że to państwa członkowskie są odpowiedzialne za pilnowanie przestrzegania sankcji. Wspólnotowe przepisy wprost zakazują dokonywania transakcji z samozwańczymi republikami Donbasu, ale przepis ten pozostaje martwy, choć wśród firm zajmujących się sprzedażą węgla są też takie jak TD Ugol Donbassa, który z punktu widzenia separatystów jest spółką skarbu państwa Donieckiej Republiki Ludowej.
Polskie instytucje przypominały, że to do KE należy prowadzenie polityki handlowej UE. Z naszej wiedzy wynika, że rząd nie skorzystał z możliwości zaproponowania wpisania na unijną czarną listę podmiotów zajmujących się handlem węglem, z którego dochody pomagają finansować wojnę na Donbasie. Taki wpis wymagałby jednak jednomyślności wszystkich członków UE, o co mogłoby być trudno. W kwietniu 2020 r., gdy autorzy śledztwa DGP Michał Potocki i Karolina Baca-Pogorzelska wydali książkę „Czarne złoto”, opisującą zjawisko, do reakcji zobowiązał się ówczesny wiceminister Kowalski.
Reklama
„Od wtorku (14 kwietnia – red.) badam rekomendację autorów, by na listę UE minerałów «z regionów konfliktowych» trafił węgiel” – napisał na Twitterze, nawiązując do jednej z postulowanych opcji walki z procederem, a w korespondencji z nami dodał, że „tweet to twarda deklaracja”. Od 2021 r. w UE obowiązuje wypracowany przez OECD rozszerzony mechanizm monitorowania, skąd pochodzą importowane do Unii cynk, niob, tantal, wolfram i złoto. OECD wybrała te minerały, ponieważ często pochodzą one z ogarniętych wojnami rejonów Afryki i handel nimi służy do finansowania rebelii. Węgla na tej liście nie uwzględniła.
– Z mojej inicjatywy i pod nadzorem wicepremiera Jacka Sasina przygotowaliśmy w Ministerstwie Aktywów Państwowych raport kompleksowo analizujący możliwości zablokowania strumienia węgla z Donbasu na poziomie unijnym. Jego częścią jest mapa drogowa pokazująca krok po kroku, co powinno zostać zrobione w politycznej koordynacji z resortem finansów i ministrem ds. europejskich w kancelarii premiera. Mogę zapewnić, że premier Sasin jest zdeterminowany, by tę sprawę załatwić – mówi DGP Janusz Kowalski. Istnienie raportu zawierającego rekomendacje, o których wspomina polityk, potwierdziliśmy.
Zapytaliśmy biuro prasowe MAP, dlaczego nie zostały one zrealizowane. Po ponad dwóch tygodniach bez odpowiedzi rzecznik Karol Manys zapewnił nas, że odpowiedzi są przygotowywane, a zwłoka może wynikać z oczekiwania na informacje z departamentów merytorycznych. Nazajutrz dostaliśmy niepodpisany nazwiskiem e-mail, w którym nie odniesiono się do żadnego z pytań o kroki podjęte przez MAP bądź przyczyny ich niepodjęcia. Odpowiedziano nam za to na pytania, które nie padły: „MAP nie komentuje i nie odpowiada za treści zamieszczone na portalach społecznościowych zamieszczonych przez Pana Janusza Kowalskiego. Przypominamy, że Janusz Kowalski nie jest już wiceministrem aktywów państwowych” (pisownia oryginalna).
Co na to Kowalski? – To był specyficzny rok, biorąc pod uwagę COVID-19, wybory i perturbacje koalicyjne. Dobrą okazją do podkreślenia naszej determinacji byłoby zainteresowanie partnerów unijnych tą sprawą przy okazji opracowywania sankcji na Rosję w związku z uwięzieniem Aleksieja Nawalnego – odpowiedział. Z informacji DGP wynika, że do Polski w 2020 r. napływało przez granicę z Białorusią kilkanaście tysięcy ton donieckiego antracytu miesięcznie. W drugiej połowie roku na liście sprzedawców pojawiła się firma TD Donskije Ugli, którą władze Ukrainy 19 lutego objęły sankcjami, wiążąc z liderem prorosyjskiej opozycji Wiktorem Medwedczukiem, przyjacielem Władimira Putina.