Reklama
Unijny rejestr szczepionkowy powstanie do końca tygodnia. Firmy farmaceutyczne produkujące szczepionki na terenie Unii Europejskiej będą zobowiązane do informowania Brukseli o ich eksporcie do krajów trzecich. Jak podkreśla Komisja Europejska, nie chodzi o blokowanie eksportu, ale o wiedzę na temat tego, ile szczepionek wyprodukowanych na terenie UE jest wysyłanych poza granice Wspólnoty.
Czy Bruksela podejrzewa, że do krajów trzecich sprzedawane są dawki, które powinny trafić do Europejczyków? – Trudno planować strategię, nie wiedząc dokładnie, co się dzieje. Chcemy mieć precyzyjne informacje, zwłaszcza w sprawie, w której stawką jest życie – odpowiedział wczoraj na to pytanie rzecznik Komisji Europejskiej Éric Mamer. Bruksela przypomina przy tym, że Unia Europejska zainwestowała miliony w badania nad szczepionką i teraz chce, by koncerny wywiązały się z zawartych kontraktów.
Frustracja z powodu powolnego tempa dostaw wzrosła jeszcze po tym, gdy w miniony piątek koncern AstraZeneca zapowiedział ograniczenie dostaw dla UE. W I kw. tego roku do 27 państw europejskich miało trafić 80 mln dawek, tymczasem koncern zapowiada cięcia w dostawach w pierwszych trzech miesiącach o 60 proc. Powodem ma być mniejsza niż zakładano przepustowość jednej z fabryk. Irytacja jest tym większa, że szczepionki AstraZeneca są już dostarczane do innych państw i nie słychać, by podobne cięcia miały dotknąć Wielką Brytanię, która nie bierze udziału w europejskim programie szczepień.
Chociaż preparat tej szwedzko-brytyjskiej firmy nie został jeszcze dopuszczony do użytku we Wspólnocie (Europejska Agencja Leków najprawdopodobniej w piątek wyda zgodę), to Bruksela zarezerwowała 400 mln dawek już w sierpniu 2020 r. AstraZeneca była pierwszym koncernem, z którym UE zawarła tego typu umowę. Komisja Europejska podjęła rozmowy z władzami koncernu, ale na razie bez efektu. Dzisiaj odbędzie się trzecie spotkanie. Komisyjni urzędnicy oczekują od przedstawicieli firmy harmonogramu, w którym pokażą, jak zamierzają wywiązać się z zobowiązań.
Rejestr szczepionkowy wywrze mniejszą presję na koncern AstraZeneca, bo większość dawek dla UE ma być produkowana w fabrykach w Wielkiej Brytanii. Europejski mechanizm może za to mieć większy wpływ na firmy Pfizer i BioNTech, których zakład produkcyjny w belgijskim Puur, obok innych krajów członkowskich, zaopatruje także Zjednoczone Królestwo. Pfizer i BioNTech również zaliczyły opóźnienie w dostawach do krajów europejskich, co tłumaczono rozbudową belgijskiego zakładu.
Producent zapowiedział powrót do dostaw zgodnych z harmonogramem w tym tygodniu. Bruksela wczoraj nie miała jeszcze informacji, czy wywiązał się z tego zobowiązania. Powstaje też pytanie o prawną odpowiedzialność koncernów za opóźnienie dostaw. Łącznie Bruksela zarezerwowała szczepionki u sześciu producentów. Do tej pory, na żądanie Parlamentu Europejskiego, upubliczniono jedną z sześciu umów z koncernami, podpisaną z niemiecką firmą CureVac (szczepionka ta nie jest jeszcze gotowa, koncern dopiero kończy nad nią prace).
Nasze źródło w europarlamencie podkreśla, że pozostałe pięć kontraktów to nie jest „kopiuj-wklej”, więc na podstawie upublicznionego kontraktu nie należy wyciągać wniosków na temat tego, co zapisano np. w kontrakcie z Pfizerem. Jedną ze zmiennych może być kwestia ceny za dawkę szczepionki, która – jak podkreśla nasze źródło – jest powiązana z odpowiedzialnością koncernu za niepożądane skutki. – AstraZeneca zdecydowała się na niższą cenę w zamian za ochronę prawną UE, tymczasem Sanofi przejmie pełną odpowiedzialność, ale za to szczepionka będzie trochę droższa niż pozostałe – tłumaczy nasz rozmówca.
Sprawą dostaw zainteresowała się tymczasem włoska prokuratura, która bada możliwość wszczęcia postępowania przeciwko Pfizerowi i BioNTechowi. Włosi także narzekają na znaczące cięcia w tygodniowych dostawach, jedna z nich przyszła o 29 proc. mniejsza, w kolejnym tygodniu zaopatrzenie obcięto o jedną piątą. Na podstawie dokumentów uzyskanych przez włoskich śledczych dziennik „Corriere della Sera” napisał, że zgodnie z unijną umową z Pfizerem i BioNTechem na koncerny mogą zostać nałożone kary o wartości 20 proc. niedostarczonych dawek, która ma rosnąć z każdym dniem opóźnienia. W kontrakcie zawarto jednak klauzulę, która de facto zwalnia koncern z odpowiedzialności za obecne opóźnienia. Kary mają być naliczane nie automatycznie, ale na podstawie kwartalnych zestawień, co oznacza, że jeśli po poślizgu w styczniu koncern nadrobi większymi dostawami w lutym i marcu, nie będzie podstaw do naliczenia kary. ©℗
Do Polski też nie dowożą
Problemy koncernów farmaceutycznych przekładają się na opóźnienia w dostawach do Polski. Zgodnie z rządowym harmonogramem szczepień do połowy lutego (bez dostawy planowanej na 15 lutego) powinno do nas trafić 2,16 mln dawek preparatu koncernów Pfizer i BioNTech. Z powodu opóźnień dostaniemy jednak o 366 tys. dawek mniej. Zgodnie z rządowym harmonogramem od połowy lutego do końca kwartału mamy dostać prawie 5 mln dawek tego preparatu. Producent zapowiadał, że w tym tygodniu zacznie dostarczać szczepionki w liczbie zgodnej z harmonogramem, zaś w połowie lutego tempo zaopatrzenia ma wzrosnąć. Polska otrzymuje także szczepionki od amerykańskiego koncernu Moderna. Pierwsze 29 tys. szczepionek trafiło nad Wisłę przed tygodniem, a do końca kwartału ma zostać dostarczone łącznie 840 tys. Druga dostawa w tym tygodniu jednak się opóźnia. Ostatecznie ma zostać zrealizowana w weekend. ©℗