Do rzadkiego samobójczego ataku doszło w handlowej dzielnicy Bab al-Szarki w centrum miasta.

Irackie ministerstwo zdrowia podało, że wszystkie podlegające mu szpitale w Bagdadzie zmobilizowano do przyjęcia rannych.

Były to pierwsze od trzech lat samobójcze zamachy bombowe wymierzone w tętniącą życiem dzielnicę handlową Bagdadu - zwraca uwagę agencja AP. Samobójczy zamach bombowy miał miejsce w tym samym rejonie w 2018 roku - krótko po tym, jak ówczesny premier Hajdar al-Abadi ogłosił zwycięstwo nad dżihadystyczną organizacją zbrojną Państwo Islamskie (IS).

Reklama

Nikt dotąd nie przyznał się do odpowiedzialności za czwartkowy zamach, ale w ostatnich miesiącach w Iraku dochodziło do ataków ze strony IS i różnych milicji. Celem ataków rakietowych i moździerzowych były amerykańskie cele na terenie Iraku, włączając ambasadę USA w silnie chronionej tzw. zielonej strefie Bagdadu. Jednak częstotliwość tych ataków zmniejszyła się po ogłoszeniu w październiku ub.r. nieformalnego rozejmu przez ugrupowania zbrojne, które wspiera Iran.

Czwartkowy zamach był podobny do tych, jakie IS przeprowadzało w przeszłości. Do podwójnego ataku doszło kilka dni po tym, jak iracki rząd jednogłośnie zgodził się na przeprowadzenie przedterminowych wyborów parlamentarnych w październiku. Premier Mustafa al-Kadhimi zapowiedział w lipcu przeprowadzenie wcześniejszych wyborów, aby spełnić żądania antyrządowych protestujących.

W zeszłym roku dziesiątki tysięcy demonstrantów wyszły na ulice, domagając się zmian politycznych, zwalczenia korupcji i poprawy jakości usług publicznych. W masowych demonstracjach - wskutek użycia przez siły bezpieczeństwa ostrej amunicji i gazu łzawiącego - zginęło ponad 500 osób.

Irak zmaga się z poważnym kryzysem gospodarczym wywołanym niskimi cenami ropy, który skłonił rząd do zaciągania pożyczek wewnętrznych. Państwu grozi ponadto wyczerpanie rezerw walutowych. W ub.r. Bank Centralny kraju zdewaluował dinara irackiego o prawie 20 proc., aby pokryć wydatki.