"FT" w komentarzu redakcyjnym zwraca uwagę, że od czasów Abrahama Lincolna jedność rzadko była tak centralnym i często powtarzanym tematem, jak w środowym przemówieniu Bidena, "ale rzadko też amerykańska demokracja wydawała się tak krucha jak dzisiaj".

"Biden wezwał do nowego startu (...) do powrotu: do prawdy i przyzwoitości, do poszanowania wolności, instytucji i rządów prawa, które od dawna są źródłem niezwykłego dynamizmu Ameryki i jej pozycji w świecie" – wskazuje "FT". Ale "jak przyznał Biden, ciężar odpowiedzialności, przed którym staje, jest jeszcze większy: złagodzenie otwartych podziałów społecznych, naprawienie republiki amerykańskiej i przywrócenie jej moralnej reputacji. Te przedsięwzięcia będą trwać dłużej niż jego prezydentura. Jednak to, jak będzie sprawował stanowisko, w niemałej mierze przesądzi o tym, czy ostatecznie odniosą one sukces" – zauważa gazeta.

Aby rozpocząć odbudowę zaufania do polityków i instytucji i spełnić obietnicę, że będzie "prezydentem wszystkich Amerykanów", Biden musi postarać się "przywrócić polityce Waszyngtonu (choćby - PAP) pewne pozory dwupartyjności". "Dwupartyjność będzie jednak wymagać współpracy jego przeciwników politycznych. Chociaż Demokraci kontrolują teraz Kongres, zachowanie Republikanów w opozycji będzie istotnym wyznacznikiem sukcesu Bidena" – zauważa gazeta. Dodaje, że "przyznanie się Mitcha McConnella, lidera Republikanów w Senacie, że uczestnicy zamieszek, którzy dwa tygodnie temu zaatakowali (Kapitol), zostali +nakarmieni kłamstwami+ i +sprowokowani przez prezydenta+ Donalda Trumpa, wydawało się spóźnionym uznaniem grożącego niebezpieczeństwa".

Partię Republikańską "długa droga dzieli jeszcze od odrzucenia Trumpa i trumpizmu oraz przywrócenia szerokiej niegdyś koalicji wyborczej" – zastrzega "FT".

Choć Biden unikał tego tematu, przywrócenie poszanowania praworządności musi również oznaczać pociągnięcie do odpowiedzialności Trumpa i tłumu szturmującego Kapitol, a także ułatwienie procesu w Senacie o postawienie swego poprzednika w stan oskarżenia - dodaje.

Według gazety nowa administracja będzie musiała naprawić zaufanie do tradycyjnych mediów i znaleźć sposoby na ograniczenie mowy nienawiści i dezinformacji w mediach społecznościowych. "Tylko wtedy, gdy Amerykanie poczują, że wszyscy żyją w tej samej rzeczywistości, mogą naprawdę ruszyć do przodu" – zauważa "FT", dodając że presja i oczekiwania wobec Bidena są ogromne.

"Ameryka i świat nie mogą sobie pozwolić na to, żeby przegrał" – kwituje.

"The Guardian" zwraca uwagę na to, że Biden rozpoczął prezydenturę od podpisania "lawiny aktów wykonawczych", które cofają istotne rozporządzenia administracji Trumpa, w tym dotyczące pandemii koronawirusa, imigracji czy klimatu.

Gazeta wskazuje, że "nie jest niczym niezwykłym, że nowy prezydent podejmuje działania wykonawcze natychmiast po zaprzysiężeniu" - ma to pokazać, że prezydent bierze się do pracy. "Jednak zakres i liczba rozporządzeń wykonawczych Bidena podkreśla, jak szybko nowy prezydent zamierza zająć się pandemią Covid-19 i rozpocząć nowy rozdział po rządach administracji Trumpa" - dodaje gazeta

W opinii "The Telegraph" Biden "zaczął demontować dziedzictwo swojego poprzednika szybciej niż jakikolwiek inny prezydent".

W innym tekście "Guardian" zwraca uwagę, że sekretarz prasowa Bidena Jen Psaki ogłasza powrót do normalności i wyraziła szacunek wobec wolnej i niezależnej prasy. Gazeta przypomina wypowiedź pierwszego sekretarza prasowego Trumpa, Seana Spicera, który po inauguracji Republikanina powiedział, że "niektórzy przedstawiciele mediów celowo angażowali się w fałszywe doniesienia" i zapowiadał "pociągnięcie prasy do odpowiedzialności".