Brytyjskie media o wezwaniu Bidena do zjednoczenia się i powrotu do normalności

Joe Biden
epa08952870 President Joe Biden speaks during his inauguration as US President in Washington, DC, USA, 20 January 2021. Biden won the 03 November 2020 election to become the 46th President of the United States of America. EPA/Patrick Semansky / POOL Dostawca: PAP/EPA.PAP/EPA / Patrick Semansky / POOL
21 stycznia 2021

Brytyjski dziennik "Financial Times" zwraca uwagę w czwartek, że prezydent USA Joe Biden wzywał na swej inauguracji do zjednoczenia się, powrotu do normalności i amerykańskich zasad. "The Guardian" i "The Telegraph" wskazują na szybkie działania Bidena cofające decyzje Donalda Trumpa.

"FT" w komentarzu redakcyjnym zwraca uwagę, że od czasów Abrahama Lincolna jedność rzadko była tak centralnym i często powtarzanym tematem, jak w środowym przemówieniu Bidena, "ale rzadko też amerykańska demokracja wydawała się tak krucha jak dzisiaj".

"Biden wezwał do nowego startu (...) do powrotu: do prawdy i przyzwoitości, do poszanowania wolności, instytucji i rządów prawa, które od dawna są źródłem niezwykłego dynamizmu Ameryki i jej pozycji w świecie" – wskazuje "FT". Ale "jak przyznał Biden, ciężar odpowiedzialności, przed którym staje, jest jeszcze większy: złagodzenie otwartych podziałów społecznych, naprawienie republiki amerykańskiej i przywrócenie jej moralnej reputacji. Te przedsięwzięcia będą trwać dłużej niż jego prezydentura. Jednak to, jak będzie sprawował stanowisko, w niemałej mierze przesądzi o tym, czy ostatecznie odniosą one sukces" – zauważa gazeta.

Aby rozpocząć odbudowę zaufania do polityków i instytucji i spełnić obietnicę, że będzie "prezydentem wszystkich Amerykanów", Biden musi postarać się "przywrócić polityce Waszyngtonu (choćby - PAP) pewne pozory dwupartyjności". "Dwupartyjność będzie jednak wymagać współpracy jego przeciwników politycznych. Chociaż Demokraci kontrolują teraz Kongres, zachowanie Republikanów w opozycji będzie istotnym wyznacznikiem sukcesu Bidena" – zauważa gazeta. Dodaje, że "przyznanie się Mitcha McConnella, lidera Republikanów w Senacie, że uczestnicy zamieszek, którzy dwa tygodnie temu zaatakowali (Kapitol), zostali +nakarmieni kłamstwami+ i +sprowokowani przez prezydenta+ Donalda Trumpa, wydawało się spóźnionym uznaniem grożącego niebezpieczeństwa".

Partię Republikańską "długa droga dzieli jeszcze od odrzucenia Trumpa i trumpizmu oraz przywrócenia szerokiej niegdyś koalicji wyborczej" – zastrzega "FT".

Choć Biden unikał tego tematu, przywrócenie poszanowania praworządności musi również oznaczać pociągnięcie do odpowiedzialności Trumpa i tłumu szturmującego Kapitol, a także ułatwienie procesu w Senacie o postawienie swego poprzednika w stan oskarżenia - dodaje.

Według gazety nowa administracja będzie musiała naprawić zaufanie do tradycyjnych mediów i znaleźć sposoby na ograniczenie mowy nienawiści i dezinformacji w mediach społecznościowych. "Tylko wtedy, gdy Amerykanie poczują, że wszyscy żyją w tej samej rzeczywistości, mogą naprawdę ruszyć do przodu" – zauważa "FT", dodając że presja i oczekiwania wobec Bidena są ogromne.

"Ameryka i świat nie mogą sobie pozwolić na to, żeby przegrał" – kwituje.

"The Guardian" zwraca uwagę na to, że Biden rozpoczął prezydenturę od podpisania "lawiny aktów wykonawczych", które cofają istotne rozporządzenia administracji Trumpa, w tym dotyczące pandemii koronawirusa, imigracji czy klimatu.

Gazeta wskazuje, że "nie jest niczym niezwykłym, że nowy prezydent podejmuje działania wykonawcze natychmiast po zaprzysiężeniu" - ma to pokazać, że prezydent bierze się do pracy. "Jednak zakres i liczba rozporządzeń wykonawczych Bidena podkreśla, jak szybko nowy prezydent zamierza zająć się pandemią Covid-19 i rozpocząć nowy rozdział po rządach administracji Trumpa" - dodaje gazeta

W opinii "The Telegraph" Biden "zaczął demontować dziedzictwo swojego poprzednika szybciej niż jakikolwiek inny prezydent".

W innym tekście "Guardian" zwraca uwagę, że sekretarz prasowa Bidena Jen Psaki ogłasza powrót do normalności i wyraziła szacunek wobec wolnej i niezależnej prasy. Gazeta przypomina wypowiedź pierwszego sekretarza prasowego Trumpa, Seana Spicera, który po inauguracji Republikanina powiedział, że "niektórzy przedstawiciele mediów celowo angażowali się w fałszywe doniesienia" i zapowiadał "pociągnięcie prasy do odpowiedzialności".

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: PAP

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.