W tym tygodniu z wizytą do Moskwy uda się wysłannik Białego Domu Steve Witkoff, bohater ubiegłotygodniowej afery związanej z negocjacjami w sprawie zakończenia wojny w Ukrainie. Doszło do niej po tym, jak agencja Bloomberg ujawniła zapis rozmowy, w której Amerykanin radził Jurijowi Uszakowowi, doradcy Władimira Putina, jak rozmawiać z Donaldem Trumpem, by przekonać go do korzystnego dla Kremla planu pokojowego. Witkoff wyraził również uznanie dla prezydenta Rosji i zaproponował, by Putin zadzwonił do Trumpa jeszcze przed październikową wizytą Wołodymyra Zełenskiego w Białym Domu, co było dla Moskwy okazją do przedstawienia argumentów przeciw przekazaniu Kijowowi pocisków Tomahawk. Kluczowy negocjator Waszyngtonu stracił w ten sposób resztki wiarygodności w oczach przedstawicieli obozu proukraińskiego.
Nie tylko stronnicy Rosji
Witkoff, który początkowo miał się zajmować wyłącznie konfliktem na Bliskim Wschodzie, lecz szybko awansował na głównego mediatora między Rosją a Ukrainą, w swojej pracy koncentrował się przede wszystkim na utrzymywaniu dobrych relacji z Rosjanami. Świadczy o tym również przebieg jego wizyt – w tym roku kilkakrotnie odwiedził Moskwę, natomiast do Kijowa nie pojechał ani razu.
Postawa Białego Domu wobec wojny ujawnia się również w tym, że rola specjalnego wysłannika ds. Ukrainy, Keitha Kellogga, szybko została zmarginalizowana. Kellogg już w marcu był w dużej mierze odsunięty od rozmów pokojowych, ponieważ stracił poparcie urzędników, którzy uznali go za zbyt przychylnego Ukrainie. Pod koniec listopada media w USA poinformowały, że Kellogg formalnie pożegna się ze stanowiskiem w styczniu.
Nie oznacza to jednak, że Ukraińcy, mierzący się z rosnącą presją na zakończenie wojny, mają po stronie Stanów Zjednoczonych – niegdyś kluczowego sojusznika – wyłącznie zwolenników Rosji. Za polityka bardziej umiarkowanego uchodzi sekretarz stanu Marco Rubio. Po tym, jak do mediów wyciekł 28-punktowy projekt porozumienia, który zakładał m.in. przekazanie Rosji części ukraińskiego terytorium, rezygnację Kijowa z aspiracji członkowskich w NATO oraz ograniczenie liczebności ukraińskich sił zbrojnych, część senatorów Partii Republikańskiej sugerowała, że Rubio dystansuje się od tej propozycji. Sam polityk umniejszył publicznie jej znaczenie, nazywając ją „listą potencjalnych pomysłów”, w przeciwieństwie do wiceprezydenta J.D. Vance’a czy rzeczniczki Białego Domu Karoline Leavitt, którzy poparli plan.
Driscoll za Kelloga?
Dyskusja na temat niekorzystnej dla Ukrainy propozycji rozejmu zbiegła się w czasie z rozszerzeniem nieformalnego zespołu negocjacyjnego Donalda Trumpa o Dana Driscolla, sekretarza amerykańskiej armii i bliskiego przyjaciela J.D. Vance’a. 20 listopada złożył on niezapowiedzianą wizytę w Kijowie, gdzie spotkał się m.in. z Zełenskim. W kolejnych dniach reprezentował USA podczas rozmów w Genewie i Abu Zabi, umacniając swoją pozycję w zespole mediacyjnym, mimo że nie ma formalnego doświadczenia dyplomatycznego i dotychczas zajmował się głównie transformacją wojska.
Na Kapitolu krążą pogłoski, że Driscoll może przejąć po Kelloggu stanowisko wysłannika ds. Ukrainy. Na razie niewiele wiadomo o jego poglądach. Z rozmów „New York Timesa” z amerykańskimi urzędnikami wynika jedynie, że Driscoll uważa, iż wojna musi się wkrótce zakończyć, nawet na warunkach bardziej korzystnych dla Rosji, ponieważ – jego zdaniem – siły zbrojne Ukrainy zbliżają się do punktu krytycznego.
Dymisja Jermaka
Jednak do zmian personalnych dochodzi również po stronie ukraińskiej. Podczas niedzielnych rozmów z Amerykanami na Florydzie delegacji z Kijowa przewodził sekretarz Rady Bezpieczeństwa Rustem Umerow. Został mianowany szefem delegacji po tym, jak wcześniejszy główny negocjator, wpływowy szef kancelarii Zełenskiego Andrij Jermak, zrezygnował w piątek ze stanowiska. Doszło do tego kilka godzin po tym, jak służby antykorupcyjne przeszukały jego mieszkanie w związku z aferą w sektorze energetycznym. Jermak stwierdził, że podjął taką decyzję, bo „nie chce stwarzać problemów Zełenskiemu”. Zapowiedział też, że pojedzie na front, by „służyć ojczyźnie”. ©℗