Pisma do profesorów i spotkanie z ministrem Wieczorkiem – tak MDPI próbuje wpłynąć na rozporządzenie o punktacji czasopism. Chodzi o biznes wart nawet 270 mln zł.
„Zgłoszenie swoich uwag przez polskich naukowców z pewnością wywrze większy wpływ na decyzje Ministerstwa [...] Jeśli potrzebują Państwo jakichkolwiek specyficznych informacji do przygotowania swojego ewentualnego sprzeciwu, proszę nie wahać się z nami skontaktować” – wiadomość o takiej treści wydawnictwo MDPI wysyła do naukowców w całej Polsce. Chodzi o niekorzystne dla niego zapisy, które znalazły się w rozporządzeniu o punktacji czasopism naukowych. Wcześniej przedstawiciele wydawcy interweniowali w ministerstwie nauki. Informacja o tym spotkaniu nie była publicznie dostępna. Wydobył ją jeden z naukowców w trybie dostępu do informacji publicznej.
Dziś kończą się konsultacje kluczowego dla środowiska naukowego rozporządzenia o punktacji czasopism naukowych. Pośrednio to one decydują o tym, jak uczelnia wypadnie w ewaluacji, a to z kolei przekłada się m.in. na pieniądze z budżetu. Liczą się także do dorobku poszczególnych naukowców oraz w procesie przyznawania grantów. Ministerstwo zmienia zasady, które przyznawało czasopismom punkty – im więcej, tym bardziej wartościowe z punktu widzenia naukowca publikacje w nim. Argument? Sprzątanie po poprzednikach. Dla przykładu: po interwencji ministra Przemysława Czarnka (PiS) pozycje wydawane przez Akademię Zamojską znalazły się na poziomie uniwersytetów Cambridge czy Oksford.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.