Chiński wydawca lobbuje 
u naukowców. Cel? Minister

Resort kierowany przez Dariusza Wieczorka pracuje nad zmianami w punktacji czasopism naukowych w ramach sprzątania po poprzednikach z PiS
Resort kierowany przez Dariusza Wieczorka pracuje nad zmianami w punktacji czasopism naukowych w ramach sprzątania po poprzednikach z PiSPAP / fot. Marcin Obara/PAP
24 listopada 2024

Pisma do profesorów i spotkanie z ministrem Wieczorkiem – tak MDPI próbuje wpłynąć na rozporządzenie o punktacji czasopism. Chodzi o biznes wart nawet 270 mln zł.

„Zgłoszenie swoich uwag przez polskich naukowców z pewnością wywrze większy wpływ na decyzje Ministerstwa [...] Jeśli potrzebują Państwo jakichkolwiek specyficznych informacji do przygotowania swojego ewentualnego sprzeciwu, proszę nie wahać się z nami skontaktować” – wiadomość o takiej treści wydawnictwo MDPI wysyła do naukowców w całej Polsce. Chodzi o niekorzystne dla niego zapisy, które znalazły się w rozporządzeniu o punktacji czasopism naukowych. Wcześniej przedstawiciele wydawcy interweniowali w ministerstwie nauki. Informacja o tym spotkaniu nie była publicznie dostępna. Wydobył ją jeden z naukowców w trybie dostępu do informacji publicznej.

Dziś kończą się konsultacje kluczowego dla środowiska naukowego rozporządzenia o punktacji czasopism naukowych. Pośrednio to one decydują o tym, jak uczelnia wypadnie w ewaluacji, a to z kolei przekłada się m.in. na pieniądze z budżetu. Liczą się także do dorobku poszczególnych naukowców oraz w procesie przyznawania grantów. Ministerstwo zmienia zasady, które przyznawało czasopismom punkty – im więcej, tym bardziej wartościowe z punktu widzenia naukowca publikacje w nim. Argument? Sprzątanie po poprzednikach. Dla przykładu: po interwencji ministra Przemysława Czarnka (PiS) pozycje wydawane przez Akademię Zamojską znalazły się na poziomie uniwersytetów Cambridge czy Oksford.

Nowe zasady punktacji, które znalazły się w projekcie rozporządzenia, dają duże uprawnienia Komisji Ewaluacji Nauki. KEN będzie mogła obniżyć punktację poszczególnych czasopism naukowych, gdy spełnią się określone przesłanki dotyczące ich wydawniczej polityki. Założone przez chińskiego naukowca Shu-Kun Lina MDPI (ma siedzibę w Szwajcarii) sprzeciwia się zapisom dotyczącym redukcji punktacji za nadmiar specjalnych wydań czasopism i nadmiar liczby artykułów w wydaniach specjalnych, ponieważ mogą one uderzyć w jego model działalności – wydawnictwo ma w ofercie blisko 400 tytułów, zarabia na tym, że naukowcy płacą za umieszczenie w nim publikacji (podobnie jak inni wydawcy). MDPI słynie jednak z krótkiego czasu publikacji z powodu pobieżnych recenzji. Na rynku naukowym czasopisma MDPI budzą wiele kontrowersji.

– Środowisko naukowe uznaje czasopisma wydawane przez MDPI jako tzw. czasopisma drapieżne – mówi dr hab. Agata Starosta z Instytutu Biochemii i Biofizyki Polskiej Akademii Nauk. – Część z nich ma jednak dobrą punktację, między innymi dlatego, że cytują wzajemnie swoje publikacje – dodaje.

„Celem wprowadzenia tego rozwiązania jest przekierowanie kanałów publikacyjnych polskich naukowców z płatnych czasopism naukowych o dostępie otwartym, których polityka wydawnicza skierowana jest na maksymalizację liczby wydawanych artykułów naukowych” – przekonuje wydawnictwo w liście do badaczy. Dla MDPI regulacje, które znalazły się w rozporządzeniu, mogą się wiązać z obniżoną punktacją czasopism w Polsce, co może zaszkodzić pozycji wydawnictwa na rynku, a także dochodom.

Już wcześniej MDPI podjęło interwencję w ministerstwie. Jak ustalił dr Maciej Juzaszek z Uniwersytetu Wrocławskiego, spotkanie z jednym z wiceministrów miało miejsce 22 lipca (więc już w trakcie prac nad projektem rozporządzenia). Jak czytamy w wiadomości, którą w trybie dostępu do informacji publicznej przesłali mu urzędnicy MNiSW: „Spotkanie dotyczyło roli otwartego dostępu do publikacji naukowych, a także działalności i stosowanych przez MDPI procedur wydawniczych”. Choć MNiSW publikuje relacje z części spotkań swoich ministrów, o tym spotkaniu nie ma informacji na stronie resortu. Zapytaliśmy MNiSW, jaki był cel spotkania, czy powstała z niego notatka służbowa i czy miało wpływ na kształt rozporządzenia. Do zamknięcia wydania nie dostaliśmy odpowiedzi. Do listopadowych konsultacji w projekcie nadal znajdowały się niekorzystne dla wydawcy zapisy.

W dziennikach wydawanych przez MDPI zdarzało się publikować również obecnym wiceministrom nauki: prof. Marii Mrówczyńskiej i prof. Markowi Gzikowi.

MDPI zaczęło intensywnie działać w Polsce po wprowadzeniu ewaluacji dla uczelni w 2017 roku. – MDPI odniosło szczególnie wielki sukces w krajach jak Polska, Rumunia czy Chiny, czyli na dorobku naukowym. Wynika to z tego, że opłaty nie są wygórowane w porównaniu z innymi koncernami, stworzyli setki czasopism, a ich proces wydawniczy jest bardzo szybki i często niewymagający. Są to więc przymioty idealne dla naukowca, który chce szybko lub niewielkim wysiłkiem dostać habilitację lub profesurę. Jednocześnie prowadzą bardzo agresywną politykę promocji i angażowania naukowców w naganianie innych – zwraca uwagę prof. Michał Tomza z Wydziału Fizyki Uniwersytetu Warszawskiego.

„Trudno sobie wyobrazić, by w ciągu 37 dni udało się recenzentom i autorom przejść przez kilka rund recenzji i wprowadzania poprawek niezależnie od tego, jaką dyscyplinę reprezentują i ile stron liczy manuskrypt. Część publikacji MDPI może prezentować wyniki wysokiej jakości, ale jeśli tak się dzieje, to dlatego, że były one dobre jeszcze przed wysłaniem do recenzji” – napisał w artykule dla „Forum Akademickiego” prof. Przemysław Hensel z Uniwersytetu Warszawskiego. Badacz na podstawie danych MNiSW oszacował, że tylko w latach 2017–2021 wydawnictwo mogło zarobić w Polsce ok. 270 mln zł. W rozmowie z DGP zastrzega, że dane, na których się opierał, pochodzą z cenników i nie uwzględniają zniżek dla uniwersytetów.

W latach 2017–2021 na łamach czasopism MDPI ukazało się łącznie ponad 25,8 tys. artykułów naukowych. W tym okresie swoje prace zamieściło w nich ponad 27,1 tys. polskich naukowców, z czego 5,2 tys. publikowało tylko w czasopismach z tego wydawnictwa. W MDPI najchętniej publikują badacze z dziedzin: inżynieryjno-technicznych, nauk medycznych i o zdrowiu, ścisłych i przyrodniczych, rolniczych i społecznych, a najrzadziej humanistycznych i nauk teologicznych. Najwięcej artykułów opublikowano z technologii żywności i żywienia – 40 proc. wszystkich zgłoszonych przez polskich badaczy, nauk farmaceutycznych – 39 proc., inżynierii chemicznej – 27 proc. Najmniej (poniżej 1 proc.) – historii i językoznawstwa. Na żadne publikacje w czasopiśmie nie zdecydowali się literaturoznawcy i badacze prawa kanonicznego.

Zwróciliśmy się do przedstawicieli MDPI z prośbą o komentarz w sprawie. Zapytaliśmy o ich stanowisko wobec projektu rozporządzenia i działania podjęte w ramach konsultacji publicznych. Pytaliśmy m.in. o sygnalizowane przez naukowców maile od wydawnictwa, zachęcające ich do „zgłoszenia swoich uwag”. Poprosiliśmy również o wskazanie przyczyn kontaktu z badaczami.

Wydawnictwo nie odniosło się wprost do zadanych pytań. Igor Matic, operations manager MDPI, podkreślił, że wydawnictwo sprzeciwia się rozwiązaniom ograniczającym umiędzynarodowienie nauki. Zaznaczył, że MDPI udostępnia publikacje w otwartym dostępie, w przeciwieństwie do wydawnictw, które nakładają dodatkowe opłaty subskrypcyjne na instytucje naukowe.

Pełna odpowiedź przedstawicieli MDPI:

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.