Projekt budżetu zawsze jest wyczekiwany z ogromnym zainteresowaniem. W tym roku jest ono pewnie nawet większe niż zwykle. Są po temu poważne powody.
To pierwszy budżet, jaki przygotowuje rządząca od niespełna roku koalicja. Poprzedni plan finansów państwa też uchwalali rządzący dziś, ale w kształcie opracowanym jeszcze przez rząd Zjednoczonej Prawicy. Nie było więc mowy o realizacji własnych obietnic wyborczych. Można było jedynie mówić, że „nic, co dane, nie będzie odebrane”. Poprzedni budżet był uchwalony z pełną świadomością, że nie oznacza bynajmniej potrzebnego zacieśnienia w polityce fiskalnej, ale jej dalsze poluzowanie. Co było zgodne z logiką przedwyborczą, ale czy służyło długookresowej stabilności gospodarki, można się już zastanawiać.
Teraz premier, rząd, a przede wszystkim minister finansów biorą pełną odpowiedzialność za plan wpływów i wydatków państwa. Daje im to m.in. okazję, by naprawiać błędy poprzedników. Jak brak przejrzystości w budżecie. Poprzedniemu rządowi wytykano wypychanie poza ramy budżetu centralnego dużej części wydatków rządowych. To zaburza przejrzystość finansów, a także odbiera Sejmowi kontrolę nad sporą częścią państwowych wydatków.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.