Ceny w sklepach znów zaczynają szaleć, a zdaniem ekspertów, to dopiero początek bardzo niebezpiecznego trendu. Z najnowszego raportu cenowego wynika, że po chwili oddechu od wielkiej inflacji znów dopadły nas podwyżki, które do końca roku mogą przyspieszyć. Co najbardziej zdrożało i jakie niemiłe niespodzianki w portfelach przyniesie nam przyszłość?

Po ubiegłorocznym uderzeniu inflacji i drastycznych wzrostach cen, na chwilę udało się opanować cenowy szał, ale jak się okazuje, wszystko, co dobre, szybko się kończy. Niepokojących informacji dostarczył najnowszy raport „Indeks cen w sklepach detalicznych”, przygotowany przez UCE Research i Uniwersytet WSB Merito.

Podwyżki w sklepach. Dawno nie było tak drogo

Specjaliści wykonali tytaniczna pracę i wzięli pod lupę ponad 68 tysięcy cen detalicznych w polskich sklepach, a poddając je dogłębnej analizie, nie mają wątpliwości – widać zmianę trendu. Kiedy jeszcze do maja można było zauważyć hamowanie cen produktów pierwszej potrzeby, to od wiosny wzrosty zaczęły przyspieszać, a jedna grupa produktów zanotowała aż dwucyfrową zwyżkę.

Największe podwyżki dotknęły słodyczy i deserów, które w ujęciu rok do roku zdrożały aż o 12,9 proc. Eksperci winą za taki stan rzeczy obarczają wzrosty cen surowców, takich jak kakao i cukier. Na drugim miejscu w katalogu największych podwyżek znalazła się chemia gospodarcza, która zdrożała o 9,7 proc., a jest to wynikiem między innymi wzrostów cen surowców energetycznych, jak ropa naftowa i gaz ziemny. Trzecią lokatę, ze wzrostem na poziomie 6,3 proc. zajmują napoje bezalkoholowe, zaś czwartą dodatki spożywcze, a wśród nich znalazły się ketchupy, majonezy, musztardy i przyprawy. Te zdrożały w maju o 5,9 proc.

Na piątym miejscu w rankingu największych podwyżek uplasowało się pieczywo, którego ceny poszły w górę średnio o 4,9 proc.

Eksperci obawiają się dalszych podwyżek

Gdy patrzy się na niektóre z tych podwyżek, to na pierwszy rzut oka nie wydają się one bardzo wielkie, ale w ocenie specjalistów, zwiastują pewien niebezpieczny trend, który może spowodować, że pod koniec roku sklepy przywitają nas jeszcze wyższymi cenami.

- Wyniki z trzech miesięcy wskazują na zmianę trendu – z hamowania na przyspieszenie dynamiki wzrostu cen w sklepach detalicznych. Powodów tej sytuacji jest wiele. Z jednej strony są to rosnące koszty produkcji i wynagrodzenia, a z drugiej – zaburzenia w łańcuchach dostaw oraz sezonowe wahania. Niekorzystne prognozy też mają znaczenie. Gdy na rynku panuje przekonanie, że koszty prowadzenia działalności będą nadal rosły, sprzedawcy mogą podnosić ceny, by zabezpieczyć się przed ich wzrostem – komentuje dr Joanna Wieprow z Uniwersytetu WSB Merito.

Spośród 17 badanych kategorii produktów aż 12 osiągnęło jednocyfrowy wzrost cen w ujęciu rok do roku, a 1 odnotowała podwyżkę dwucyfrową. A w 4 przypadkach odnotowano spadki cen.