W otoczeniu gospodarczym wciąż utrzymuje się kilka czynników, które mogą znacząco zaszkodzić polskiemu eksportowi produktów rolno-spożywczych. Przez lata sprzedaż zagraniczna płodów rolnych dynamicznie rosła, w zeszłym roku osiągnęła rekordową wartość 236 mld zł. W ciągu ostatnich 20 lat tylko raz – w roku 2009 – zdarzyło się, że wartość eksportu sektora spożywczego była niższa niż w poprzedzających 12 miesiącach.
Ryzyko, że sytuacja w tym roku się powtórzy, generują chociażby umocnienie złotego, ogólnoświatowe zawirowania w handlu związane z napiętą sytuacją międzynarodową, przedłużające się strajki rolnicze oraz wciąż liberalne podejście UE do sprowadzania konkurencyjnych dla Polski produktów spożywczych z Ukrainy. Eksporterów niepokoić może również znaczący spadek notowań cen żywności na świecie. Indeks cen żywności mierzony przez Organizację Narodów Zjednoczonych do spraw Wyżywienia i Rolnictwa (FAO) utrzymuje się w trendzie spadkowym od kwietnia 2022 r., aczkolwiek ostatni odczyt, za marzec 2024 r., był pierwszym, w którym notowania odbiły.
Zdaniem ekonomisty Banku Pekao Grzegorza Rykaczewskiego światowe ceny na rynkach żywności będą rosły znacznie wolniej niż w latach poprzednich, a w segmencie wybranych produktów rolnych wręcz spadną. – Negatywny wpływ na wartość eksportu będzie odczuwalny, szczególnie w pierwszej połowie roku – mówi Rykaczewski. Dodaje, że znaczące spadki notują m.in. ceny zbóż, które są istotną częścią w strukturze polskiego eksportu. Indeks cen zbóż FAO w marcu spadł o 2,6 proc. w ujęciu miesięcznym oraz o 20,0 proc. wobec wartości z marca 2023 r. Jak tłumaczą eksperci FAO, w marcu światowe ceny eksportu pszenicy spadły trzeci miesiąc z rzędu, głównie ze względu na utrzymującą się silną konkurencję eksportową pomiędzy UE, Rosją i USA. Do spadku cen przyczyniły się również korzystne perspektywy tegorocznych zbiorów w Rosji i w Stanach.
Efekty spadku cen można neutralizować, zwiększając wolumeny sprzedaży, co jednak – zdaniem Rykaczewskiego – może nie być łatwe z uwagi na sytuację ekonomiczną u naszych czołowych odbiorców, głównie z Niemiec, ale też i pozostałych krajów UE. Na rynki Wspólnoty trafia 73 proc. polskiego agroeksportu, dalsze 8 proc. do Wielkiej Brytanii. – Dane z niemieckiej gospodarki pozostają dość pesymistyczne i zwiększają ryzyko korekty w dół prognoz dla Niemiec. Projekcje gospodarcze dla pozostałych głównych odbiorców przewidują tylko lekkie odbicie, a dynamiki zarówno PKB, jak i popytu wewnętrznego pozostają niskie na tle danych historycznych – tłumaczy ekonomista.
Krajowi producenci rolni liczyli również, że w tym roku zahamowany zostanie napływ na rynek unijny produkcji ukraińskiej. Tak się jednak nie stało, Bruksela wciąż chętnie otwiera się na tańsze towary ze Wschodu. Jak jednak ocenia Grzegorz Kozieja, dyrektor biura analiz sektora rolno-spożywczego w Banku BNP Paribas, wpływ konkurencji ukraińskiej na atrakcyjność polskich produktów dla parterów z UE jest już znacznie mniejszy niż w poprzednich dwóch latach. – Rynek UE dla produktów z Ukrainy jest otwarty od niemal dwóch lat. Nie spowodowało to załamania polskiego eksportu żywności. Zmiana sprawdzonego dostawcy to zawsze ryzyko, a kierunek polski dla niejednego rynku ma systemowe znaczenie pod kątem zaopatrzenia – twierdzi Kozieja, dodając, że przestawienie się na sprowadzanie towaru z Ukrainy zamiast z Polski może być dla zachodnich firm ryzykowne. – Ukraina ciągle ma tylko perspektywę członkostwa i niepewność co do czasu, przez jaki będzie funkcjonowała na rynku unijnym w takiej formie jak obecnie – zauważa ekonomista Banku BNP Paribas.
Mniej optymistycznie na wątek ukraiński patrzy natomiast Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa. Jak mówi nam dyrektor biura dyrektora generalnego KOWR Joanna Łastowska, podaż produktów z Ukrainy na rynek UE „może stanowić dużą konkurencję dla krajowej oferty asortymentowej”. – W horyzoncie całego 2024 r., podobnie jak w 2023 r., czynnikami ryzyka będą nadal napięcia geopolityczne, możliwe okresowe zaburzenia globalnych łańcuchów dostaw oraz wahania cen paliw, czyli zjawiska, które mogą mieć bezpośredni wpływ na rentowność sprzedaży zagranicznej – dodaje Łastowska.
Innym istotnym czynnikiem, który uderzy w polskich eksporterów niezależnie od branży, jest również aprecjacja złotego – od szczytu z marca 2022 r. złoty zyskał względem euro aż 60 gr.
– Złoty wyraźnie się umocnił w porównaniu z głównymi walutami i naszym zdaniem trudno oczekiwać w bieżącym roku jego osłabienia. Wyjściem może być podwyższenie cen, ale będzie to bardzo trudne z uwagi na sytuację makroekonomiczną w Europie oraz ogólny spadek cen na świecie – przewiduje Rykaczewski.
Ekonomiści wskazują jednak, że powyższe czynniki jedynie spowolnią dynamikę wzrostu eksportu, ale jej nie wyzerują, gdyż polska produkcja rolna zachowuje wiele ze swoich przewag, jak np. nowoczesny przemysł przetwórczy, baza surowcowa czy dobra lokalizacja pod względem logistyki dla rynków europejskich.
– Produktom z Polski mogą także sprzyjać nastroje konsumenckie w krajach UE. W związku z generalnym wzrostem pesymizmu i osłabieniem sytuacji finansowej konsumenci właściwie w całej Europie sięgają po produkty tańsze, często sprzedawane pod marką własną detalistów – twierdzi Kozieja. – Producenci z Polski mogą skorzystać jako dostawcy surowca czy wykonawcy takich produktów – dodaje.
Podobne atuty polskiej oferty widzi Rykaczewski. – Sporą przewagą polskich producentów pozostaje konkurencyjność cenowa względem wyrobów z krajów Europy Zachodniej. Odbiorcy mogą być bardziej skłonni do zwiększenia zakupu tańszych produktów, ale nadal spełniających wymogi jakościowe UE – podkreśla Rykaczewski, który prognozuje, że dynamika wzrostu eksportu branży spożywczej na koniec roku będzie „wyraźnie” niższa niż w 2023 r., ale nadal dodatnia i wyniesie kilka procent. W 2023 r. eksport wzrósł o 8,1 proc. do wartości 51,8 mld euro (236 mld zł). Nadwyżka wyniosła 18,6 mld euro (85 mld zł). Kozieja wskazuje zaś, że w 2025 r. możemy przebić granicę ćwierć biliona złotych, o co w tym roku będzie jednak bardzo trudno, bo dynamika wzrostu musiałaby być dwucyfrowa. ©℗