"Umówmy się na Polskę". Manifest wskazań ważnych dla reformatorów kraju „po PiS”

Jarosław Kaczyński
Prezes PiS Jarosław KaczyńskiPAP / Radek Pietruszka
14 kwietnia 2024

Przyznacie, że termin „rozdział piąty” nie stał się skrótem myślowym. Sądzę, że w ogóle mało komu z czymkolwiek się kojarzy, a powinien – ktoś rozpoczyna dyskusję o działaniach Sejmu, rządu, samorządu, a słuchacze ze znawstwem kiwają głowami: „Aha, rozdział piąty, no tak, tak...”.

Przecież w tym rozdziale (autorzy Ryszard Balicki, Jarosław Gwizdak, Fryderyk Zoll) wydanej rok temu książki „Umówmy się na Polskę” zawarto niedające się zastąpić drogowskazy powrotu Polski do demokratycznej normalności. Nawet nie tyle powrotu, ile zbudowania demokracji – po klęsce lat 2015–2023.

„Umówmy się na Polskę”, napisana przez 28 osób – niechętnych PiS lub wręcz mu wrogich – stanowiła manifest wskazań ważnych dla reformatorów kraju „po PiS”. Dzieło miało swoje komentatorskie pięć minut. Nawet trochę się o nie spierano. Ale kiedy tylko Koalicja 15 października zobaczyła słupki wyborcze, przestała udawać, że coś czyta. „Umówmy się...” zawiera m.in. bardzo ważny moment refleksji decentralizacyjnych. Czy byli państwo świadkami, by ktoś z kandydatów na dowolne samorządowe stanowisko w ostatnich wyborach choćby zająknął się na ten temat? Może dlatego, że autorzy książki postulują budowę demokracji z prawdziwego zdarzenia, a gros polityków tworzących dzisiejszy pierwszy garnitur rządowy i opozycyjny to szczerzy zwolennicy półdemokracji. Systemu, w którym władza – akurat panująca – ma w praktyce możliwości działania większe, niż wynikałoby to z zapisów prawa podświetlonych dobrymi, demokratycznymi obyczajami. Ma być na chama i na rympał – i na wozie albo pod wozem, co poradzić.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: MAGAZYN Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.