Prokuratura ma ostrzej traktować tzw. podmioty zbiorowe. Dziś nawiązki za przestępstwa przeciwko środowisku zasilające NFOŚiGW stanowią znikomy ułamek kwoty wydawanej na usuwanie nielegalnie porzuconych odpadów.

Półtora roku temu karanie za czyny przeciwko środowisku miało zostać zrewolucjonizowane. 1 września 2022 r. weszła w życie ustawa z 22 lipca 2022 r. o zmianie niektórych ustaw w celu przeciwdziałania przestępczości środowiskowej. Ułatwiła oskarżanie podmiotów zbiorowych, podwyższyła wysokość kar i wprowadziła obowiązkową nawiązkę dla Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej (NFOŚiGW) płaconą przez skazanych za umyślne przestępstwa.

Jest po staremu

Okazuje się jednak, że rewolucja wcale nie nastąpiła. Mówiło się wówczas o uproszczeniu procesu oskarżania przedsiębiorstw, a nie tylko konkretnych osób fizycznych, o popełnienie czynu przeciwko środowisku, np. powodowanie zniszczeń w przyrodzie, zanieczyszczenie środowiska czy nieodpowiednie postępowanie z odpadami.

Jak jednak zauważa adwokat Marta Hermanowicz z kancelarii Filipiak Babicz Legal, ustawa o odpowiedzialności podmiotów zbiorowych za czyny zabronione pod groźbą kary jest stosowana marginalnie, chociaż nowelizacja z 2022 r. miała ułatwić oskarżanie podmiotów zbiorowych i obciążanie ich karą od 10 tys. do 5 mln zł. Wyłączyła ona niepraktyczny wymóg prejudykatu dla przestępstw środowiskowych, czyli konieczności skazania w pierwszej kolejności osoby fizycznej powiązanej z podmiotem zbiorowym, np. członka zarządu. W przypadku czynów środowiskowych często trudno jest jednak wskazać konkretnego winnego. – Mimo że uproszczono procedurę dla przestępstw środowiskowych i w ich przypadku nie trzeba już czekać na prejudykat, liczba takich postępowań wcale znacząco nie wzrosła. Nadal dużo częściej występują wyłącznie „zwykłe” postępowania karne przeciwko członkom zarządu – mówi Marta Hermanowicz.

Rola prokuratury

Zastępca prokuratora generalnego Michał Ostrowski 22 stycznia 2024 r. wydał zarządzenie, w którym „zobowiązał Prokuratorów Regionalnych do zwiększenia efektywności działania prokuratur w zakresie stosowania przepisów ustawy z 28 października 2002 r. o odpowiedzialności podmiotów zbiorowych za czyny zabronione pod groźbą kary, zwłaszcza w przypadkach czynów przeciwko środowisku”. W odpowiedzi na pytania DGP rzecznik Prokuratury Krajowej Przemysław Nowak wytłumaczył, że mimo iż nie występują mierniki statystyczne, które określałyby efektywność stosowania przepisów, można stwierdzić, że normy ustawy powinny być stosowane w każdej sprawie, w której istnieją przesłanki do stwierdzenia odpowiedzialności podmiotu zbiorowego.

Ile było takich spraw? Okazuje się, że od 2019 r. do 2023 r. prokuratura skierowała do sądu tylko… jeden wniosek o stwierdzenie odpowiedzialności podmiotu zbiorowego w związku z popełnieniem przestępstwa przeciwko środowisku (przy czym do 2021 r. nie gromadzono szczegółowych danych co do rodzaju popełnionego przestępstwa). Tymczasem w samym 2023 r. prokuratura skierowała 158 aktów oskarżenia i wniosków o wyrok skazujący w związku ze sprawami dot. ochrony środowiska z kodeksu karnego.

Trwa przegląd 216 spraw przeciwko środowisku, które zostały zakończone po 1 września 2022 r., pod kątem wywiedzenia wniosków o stwierdzenie odpowiedzialności podmiotu zbiorowego. Zakończenie kwerendy jest zaplanowane na marzec. Przegląd może skutkować zwiększeniem liczby wniosków oskarżających przedsiębiorstwa.

Ustawa w obecnym kształcie pozostawia wiele do życzenia, więc nie dziwi niechęć do jej stosowania. Wydaje się, że prokuratorzy są usatysfakcjonowani oskarżeniem osoby z zarządu spółki i nie ścigają już podmiotu zbiorowego. Często powiązanie osób zarządzających z samą spółką jest bardzo duże – mówi Marta Hermanowicz. Dodaje jednak, że ta procedura powinna być szczególnie ważna w przypadku dużych spółek, w których zarząd jest kadencyjny, a udział konkretnych osób nie jest tak znaczący. – W takich przypadkach podmiot zbiorowy powinien być odpowiedzialny za odnoszenie korzyści z oszczędzania na procedurach i środkach bezpieczeństwa mających zapobiegać wypadkom i zanieczyszczeniu środowiska – komentuje. Uważa jednak, że obecna kara pieniężna – do 5 mln zł – dla dużych podmiotów może nie być aż tak dotkliwa. Szczególnie w porównaniu z projektem ustawy, nad którym pracowano w 2018 r., w którym rozważano nawet możliwość likwidacji podmiotu zbiorowego.

Łagodne kary

Innym elementem wprowadzonym w ustawie była obowiązkowa nawiązka za umyślne przestępstwa środowiskowe, która może wynieść nawet 10 mln zł. W przeciwieństwie do grzywien, które trafiają do Skarbu Państwa, nawiązka jest wpłacana na konto NFOŚiGW i powinna wzmocnić budżet m.in. na utylizację nielegalnie składowanych odpadów niebezpiecznych. To przestępstwa odpadowe są bowiem najczęściej identyfikowanymi spośród środowiskowych – zarówno przez prokuraturę, jak i policję. Według statystyk w 2021 r. policja wszczęła 515 takich postępowań. Na drugim miejscu były te związane z zanieczyszczeniem środowiska, było ich jednak trzykrotnie mniej. Jak zauważa Marta Hermanowicz, nadal największym problemem jest zbyt niska wykrywalność sprawców.

Zapytaliśmy NFOŚiGW, jakie środki wpłynęły do funduszu w związku z nawiązkami. Okazuje się, że jest to kwota dużo niższa niż koszt usuwania porzuconych odpadów – w 2023 r. do funduszu trafiło 711 tys. zł z nawiązek, a na usuwanie porzuconych odpadów wypłacono prawie 14 mln zł. Wartość przyznanych nawiązek nie zbliża się do górnych widełek ustalonych w ustawie – najwyższą kwotą było bowiem 100 tys. zł, a najczęściej wyznaczaną (41 razy) – 10 tys. zł.

Trwają rozmowy o tym, jak rozwiązać problem nielegalnego składowania odpadów. Jak przekazuje nam Główny Inspektorat Ochrony Środowiska, opracowano zestawienie 214 miejsc, które mogą stanowić szczególne zagrożenie ze względu na rozszczelnienie pojemników, pożar itp. Koszty utylizacji to często dziesiątki milionów złotych, co przekracza możliwości samorządów.

– Pracujemy nad metodologią wydawania środków na utylizację nielegalnych składowisk. Odrębną sprawą jest to, skąd te dodatkowe środki mają pochodzić – musimy uzgodnić to międzyresortowo – przekazała nam Anita Sowińska, podsekretarz stanu w Ministerstwie Klimatu i Środowiska. – Nie wykluczam rozwiązania, w którym całość finansowania będzie pochodzić np. z NFOŚiGW, ale ono ma swoje wady. Samorządy powinny czuć się odpowiedzialne za składowiska – po to, żeby one już nie powstawały – dodała. ©℗

Środowiskowe przestępstwa i kary / Dziennik Gazeta Prawna - wydanie cyfrowe