Dziś zaczyna się ostatnie w tym roku posiedzenie RPP. Mniej jednak jest dziś dyskusji o stopach, a więcej o możliwości postawienia prezesa Adama Glapińskiego przed Trybunałem Stanu.

To będzie ostatnie w tym roku decyzyjne posiedzenie Rady Polityki Pieniężnej. Jego wyniki poznamy jutro. Ekonomiści nie spodziewają się zmiany stóp procentowych. Główna stopa NBP od dwóch miesięcy wynosi 5,75 proc. RPP zmniejszała wysokość podstawowej stawki banku centralnego na posiedzeniach we wrześniu i w październiku, łącznie o 1 pkt proc. Rynek spodziewał się łagodzenia polityki pieniężnej również w listopadzie. Trzeciego z rzędu cięcia stóp jednak nie było.

Wpłynęło to na zmianę oczekiwań oraz na stawki, od których jest uzależnione oprocentowanie kredytów. Najpopularniejsza z nich, trzymiesięczny WIBOR, na początku listopada – przed posiedzeniem RPP – obniżyła się do 5,62 proc. Obecnie wynosi ponad 5,8 proc. (przed rokiem, gdy rynek spodziewał się nie obniżek, a podwyższania stóp, była na poziomie 7,25 proc.). Przy 25-letnim kredycie o wartości 100 tys. zł każdy punkt procentowy różnicy w oprocentowaniu to rata w górę bądź w dół o prawie 380 zł.

Część ekonomistów wskazuje, że cięcia stóp we wrześniu i w październiku były podyktowane perspektywą wyborów parlamentarnych. Wtedy RPP i prezes Glapiński podkreślali szybki spadek inflacji w połączeniu ze słabością koniunktury. Ten drugi czynnik stracił na znaczeniu. – Rada dostała trochę argumentów, że spowolnienie w gospodarce jest już za nami. Mamy pozytywnie zaskakujące wyniki konsumpcji – mówi Marta Petka-Zagajewska, ekonomistka PKO BP. O wzroście popytu konsumpcyjnego mówiły ubiegłotygodniowe dane Głównego Urzędu Statystycznego. Wyższy popyt krajowy poprawił nastroje w przemyśle, na co wskazywał PMI, indeks koniunktury w przetwórstwie.

Lepsza koniunktura to argument przeciwko obniżaniu stóp procentowych. Równocześnie jednak niższa od oczekiwań była listopadowa inflacja. Wprawdzie w porównaniu z październikiem spadek był minimalny – o 0,1 pkt proc., do 6,5 proc., ale analitycy liczyli się z tym, że wskaźnik będzie wyższy w porównaniu z poprzednim miesiącem.

„Indeksy mierzące skalę zaskoczeń w danych inflacyjnych notowały spadki przez większą część tego roku i znajdują się poniżej zera nie tylko w przypadku Polski, lecz również w strefie euro oraz USA. W żadnej z tych gospodarek nie został jeszcze osiągnięty cel banku centralnego, a w perspektywie 2024 r. oczekiwania ze strony analityków, jak i samych banków centralnych wskazują, że inflacja wciąż będzie wyższa od założeń polityki pieniężnej. Niemniej zauważalne dostosowanie inflacji ułatwiło cięcie stóp w trakcie 2023 r. w niektórych krajach zaliczanych do rynków wschodzących” – napisali w poniedziałkowym komentarzu analitycy Banku Handlowego.

Grudniowe posiedzenia najważniejszych banków centralnych – z USA i strefy euro – są zaplanowane na przyszły tydzień. Ze strony Jerome’a Powella, szefa amerykańskiej Rezerwy Federalnej, i Christine Lagarde, prezes Europejskiego Banku Centralnego, rynek spodziewa się zapowiedzi, że cykl podwyżek stóp został zakończony i w najbliższym czasie możliwe będą obniżki.

W Polsce ekonomiści widzą szanse na powrót do obniżek stóp na marcowym posiedzeniu RPP. Sytuację komplikują jednak polityka i płynące ze strony większościowej koalicji w Sejmie zapowiedzi postawienia Adama Glapińskiego przed Trybunałem Stanu. Skutkowałoby to zawieszeniem go w pełnieniu obowiązków (przejęłaby je Marta Kightley, pierwszy zastępca prezesa), a finalnie mogłoby oznaczać pozbawienie go stanowiska.

Wśród zarzutów jest zbyt luźna polityka pieniężna w przeszłości, decyzja o skupie obligacji skarbowych gwarantowanych przez państwo w trakcie pandemii. „Formułowane są ponadto mgliste oskarżenia o podważenie apolityczności sprawowanej funkcji. Są one na tyle niekonkretne, że można wnioskować, iż jedynym przewinieniem prezesa NBP jest fakt, że koalicja powstała po 15 października 2023 widziałaby kogo innego na tym stanowisku” – napisali w upublicznionym w poniedziałek liście do marszałka Sejmu Szymona Hołowni członkowie zarządu NBP. Na liście brak podpisu Glapińskiego i skonfliktowanego z nim Pawła Muchy, dawniej współpracownika prezydenta Andrzeja Dudy. ©℗

Główna stopa procentowa i inflacja / Dziennik Gazeta Prawna - wydanie cyfrowe