Szczucki zastrzegł, że nie twierdzi, iż "będzie to droga łatwa i niewyboista - raczej będzie ona trudna". "Głęboko jednak wierzę, że może ona zakończyć się sukcesem" - podkreślił prezes RCL.

W poniedziałek minister spraw zagranicznych Zbigniew Rau podpisał notę dyplomatyczną w sprawie reparacji, która zostanie przekazana dyplomacji niemieckiej. To kolejny krok polskiego rządu w kwestii uzyskania reparacji wojennych od Niemiec.

Wcześniej, 1 września, zaprezentowano raport o stratach poniesionych przez Polskę w wyniku agresji i okupacji niemieckiej w czasie II wojny światowej. Oszacowano je na 6 bilionów 220 miliardów 609 milionów zł.

Reklama

"Podpisanie i skierowanie do rządu niemieckiego noty zaczyna formalnie dyplomatyczną drogę, która powinna prowadzić do przygotowania, wynegocjowania i podpisania traktatu, który można określić mianem traktatu pojednania, traktatu rozliczenia tego, co II wojna światowa spowodowała" - powiedział Szczucki.

Jak dodał przedmiotem takiego przyszłego traktatu "powinna być przede wszystkim właśnie kwestia reparacji, która do tej pory nie została załatwiona".

Reklama

"Po całej debacie politycznej i społecznej, która się odbyła, idziemy więc krok dalej i formalnie rozpoczynamy drogę dyplomatyczną, która do tego celu powinna nas za jakiś czas doprowadzić" - zaznaczył Szczucki odnosząc się do wystosowanej w poniedziałek noty.

Dodał jednak, że "oprócz tych działań formalnych i dyplomatycznych trzeba teraz spowodować, aby istotna część opinii publicznej zachodnioeuropejskiej i światowej przypomniała sobie, że Polska była państwem, które poniosło najwięcej strat i szkód w wyniku II wojny światowej". "Ta społeczność międzynarodowa dzięki temu zacznie wywierać presję na rząd niemiecki" - uważa Szczucki.

W dyskusji na temat rezygnacji przez PRL z reparacji przywoływana jest kwestia deklaracji o zrzeczeniu się tych reparacji z 23 sierpnia 1953 r. podjętej przez rząd PRL, na czele którego stał wówczas Bolesław Bierut. Ówczesne władze PRL wydały ją pod naciskiem ZSRR, a zmiana podejścia do reparacji była związana z nowym kursem politycznym Związku Sowieckiego wobec NRD.

"Jest cała seria prac naukowych, które wykazują, że oświadczenie z 1953 r., o ile ono w ogóle zostało uchwalone, to zostało wydane nieważnie, choćby dlatego, że Rada Ministrów nie miała takich kompetencji, żeby w imieniu państwa składać tego rodzaju deklaracje międzynarodowe. To oświadczenie wydano też w sytuacji przymusu ze strony Związku Sowieckiego i było skierowane tylko do NRD" - powiedział Szczucki.

Dodał, że "Polska nigdy prawomocnie się reparacji nie zrzekła, nikt nie miał też prawa, żaden zewnętrzny podmiot, chociażby ZSRR, zrobić tego skutecznie w imieniu Polski".

Prezes RCL dodał, że teraz jest ważna "silna, zaangażowana praca organiczna i praca u podstaw" ze strony polskiej dyplomacji, ale też Instytutu Strat Wojennych im. Jana Karskiego, zmierzająca do tego, żeby "przeciętny Europejczyk wiedział, jak te polskie straty były ogromne i zrozumiał, że nigdy nie zostały one naprawione".

"Na razie nota i procedura skupia się na państwie niemieckim, bo to państwo, które przegrało wojnę i spowodowało ogromne straty w Polsce. Natomiast nie można oczywiście wykluczyć jakichś działań kiedyś w przyszłości także wobec następcy prawnego Związku Sowieckiego, ale to nie jest przedmiotem tego procesu, który się teraz odbywa" - powiedział Szczucki.

Przypomniał jednak, że w odniesieniu do ZSRR jest odmienna sytuacja prawne, gdyż Związek Sowiecki był w koalicji państw, które wojnę wygrały i sam takie reparacje otrzymywał ze swojej strefy okupacyjnej. (PAP)

autor: Marcin Jabłoński

mja/ mok/