Gdyby ziściły się zapowiedzi polityków PiS z początku czerwca, projekt już dziś byłby złożony w Sejmie, a może nawet uchwalony. Nic takiego się jednak nie stało, z obozu rządzącego płyną sygnały, że inicjatywa się opóźnia. – Nic w tej sprawie nie drgnęło – przyznaje osoba z rządu dobrze zorientowana w temacie. Inny działacz partii rządzącej dodaje, że projekt z pewnością nie trafi na rozpoczynające się w tym tygodniu posiedzenie izby niższej.
Nie oznacza to, że PiS rezygnuje z pomysłu, rośnie zaś prawdopodobieństwo, że projekt trafi do Sejmu po wakacjach. – To mocne przeciągniecie w czasie, zostaje rok do pierwszego możliwego terminu wyborów lokalnych – zauważa jeden z naszych rozmówców.