Nowa odsłona systemu odszkodowań za błędy medyczne - Ministerstwo Zdrowia skierowało po raz kolejny projekt „no fault” do konsultacji międzyrządowych. Chodzi o system, w którym lekarze sami zgłaszają niepożądane zdarzenia medyczne do specjalnego rejestru, a pacjent może na tej podstawie ubiegać się o odszkodowanie, które zostanie mu wypłacone bez orzekania, kto zawinił.
Kłopot polega na tym, że konsultacje nad projektem ustawy o jakości (w ramach której znajdą się odszkodowania za błędy medyczne) trwają już 10 miesięcy. Główny opór stawia Ministerstwo Sprawiedliwości. Jak wynika z naszych informacji, minister Zbigniew Ziobro wysłał list do Ministerstwa Zdrowia i rzecznika praw pacjenta, w którym protestuje przeciwko zniesieniu sankcji karnych dla lekarza. Problem polega na tym, że idea tego systemu, dobrze sprawdzającego się w krajach skandynawskich, opiera się właśnie na tym, by nie szukać winnych.
Reklama
Obecnie nawet w tych szpitalach, w których są prowadzone rejestry zdarzeń medycznych (mogą to robić dobrowolnie), ze względu na brak dostatecznej ochrony prawnej lekarzy zgłaszane są zdarzenia, w których personel medyczny nie miał bezpośredniego udziału. Brakuje np. zgłoszeń dotyczących niewłaściwej farmakoterapii (np. pomylenie leku, pacjenta, dawki, drogi czy czasu podania).
Rzecznik praw pacjenta, mimo że prace nad projektem zmian jeszcze trwają, od stycznia rozpoczął rejestrowanie zdarzeń niepożądanych zgłaszanych przez pacjentów. Z danych, które otrzymaliśmy od RPP, wynika, że do 21 kwietnia zgłoszono 400 takich zdarzeń. Z czego kilkadziesiąt dotyczyło nieprawidłowego leczenia, 12 pozostawienia ciała obcego, a 60 uszkodzenia ciała lub zgonu.

Reklama
Wywiad
Projekt odszkodowań za błędy medyczne nadal nie wszedł w życie. Był zapowiadany dawno temu.
Adam Niedzielski minister zdrowia / Dziennik Gazeta Prawna
Prace trwają faktycznie bardzo długo. Ale jest to element wielkiej reformy systemowej włączającej jakość leczenia do systemu. I to nie jako pewnego dodatku, który spełniają tylko niektórzy, ale obowiązku dla wszystkich. Elementem tego jest system odszkodowań za błędy medyczne, czyli „no fault”.
Proponowane rozwiązanie budzi wiele emocji.
Podczas konsultacji projektu ustawy wpłynęło rzeczywiście bardzo wiele uwag. No fault to jeden z głównych elementów zmiany w obszarze jakości leczenia, która wzbudza tyle dyskusji. I to nie tyle z zewnętrznymi interesariuszami, ile wewnątrz samej administracji publicznej.
Czyli wewnątrz rządu?
System no fault obejmuje wiele elementów. Z jednej strony prowadzenie przez placówki medyczne rejestru zdarzeń niepożądanych, z drugiej - wprowadzenie systemu odszkodowań dla pacjentów. Projekt przewiduje, że odszkodowania będą przyznawane na podobnej zasadzie jak przy niepożądanych odczynach poszczepiennnych, co już wprowadziliśmy. Podstawą tej zasady ma być brak dochodzenia w sprawie osoby winnej. Czyli właśnie no fault.
To co budzi najwięcej kontrowersji?
Właśnie kwestia winy i odpowiedzialności. My chcemy, żeby lekarz, który dobrowolnie zgłosił zdarzenie niepożądane, nie był zagrożony sankcją karną.
To budzi opór ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry?
Minister proponuje, żeby nie zdejmować sankcji karnych, chce, żeby one pozostały. Jego zdaniem jedynie sankcje dyscyplinarne nakładane przez samorządy lekarskie mogłyby być zniesione w przypadku dobrowolnego zgłoszenia zdarzenia niepożądanego. Tu toczy się dyskusja.
To jak przekonacie ministra?
Przygotowaliśmy merytoryczną analizę, pokazującą, jak ten system działa w innych krajach. To właśnie dzięki brakowi dochodzenia winy jest szansa na to, że takie zdarzenia będą zgłaszane, a pacjenci otrzymają szybko odszkodowanie. Poza tym wyłączyliśmy kwestię zgonów z klauzuli no fault. System, który proponujemy, ma być nowoczesny, ale i wyważony.
Pacjent będzie mógł, nawet jak otrzyma rekompensatę, pójść do sądu?
Tak. Początkowo braliśmy pod uwagę takie rozwiązanie, w którym trzeba wybrać: odszkodowanie z funduszu czy sąd, ale ostatecznie z tego zrezygnowaliśmy. Nie możemy zabronić obywatelowi dochodzić swoich praw w sądzie.
Do kogo będą składać wnioski?
Do rzecznika praw pacjenta. Widzimy, że Fundusz Kompensacyjny w sprawie szczepień COVID-19, którym właśnie zarządza rzecznik, bardzo sprawnie działa. Chcemy więc powielić ten schemat.
Na fundusz szczepionkowy składają się firmy farmaceutyczne, producenci szczepień. Kto się złoży na błędy medyczne?
To będzie finansowanie z budżetu państwa.
W jakiej wysokości?
Szacujemy, że początkowo 16,4 mln zł, w kolejnym roku 32,7 mln zł, potem corocznie 42,3 mln zł. Jednak to trudna kalkulacja. Nie wiemy, ile będzie wniosków. Teraz przecież nie ma ewidencji.
Jaka jest szansa na jego wejście w życie?
To jest projekt, który był zapowiadany w programie wyborczym PiS, a także w Polskim Ładzie. Ale zapowiedź wprowadzenia takiej zmiany pojawiła się o wiele, wiele wcześniej. Tyle że nie jest to prosty projekt. Nie widzę jednak powodu, dla którego nie miałby wejść w życie. Obecny system odszkodowań, który miał zastąpić drogę sądową, czyli wojewódzkie komisje ds. zdarzeń medycznych, nie sprawdził się. Trzeba pilnych zmian. Projekt w nowej wersji został już złożony do Komitetu Stałego Rady Ministrów.