Minister edukacji i nauki Przemysław Czarnek, podczas czwartkowej konferencji prasowej w Opolu, został zapytany o jego ocenę wypowiedzi marszałka Senatu RP Tomasza Grodzkiego, w której m.in. przepraszał on Ukraińców za import do Polski rosyjskiego węgla, przez co "W ten sposób, z niedającą się zaakceptować hipokryzją, nadal – nawet wbrew intencjom - finansujemy zbrodniczy reżim, który zdobyte pieniądze zużywa na mordowanie niewinnych ludzi".

"Co do marszałka Grodzkiego, to jest wstyd, że jest on marszałkiem Senatu. Czy państwo nie wstydzicie się człowieka, który mówi po ukraińsku, napastując Polskę przed ludźmi, którzy są wdzięczni za to, co robimy wszyscy. (...) To katastrofa, że ktoś taki, z tak niebywałym ego i zapominając o interesach państwa polskiego i społeczeństwa polskiego, daje tak tragiczne świadectwo, jeszcze w obcym języku. To się nie zdarza w żadnym normalnym kraju i w naszym też nie powinno się zdarzyć. Powinien natychmiast, jeżeli ma odrobinę honoru, sam podać się do dymisji" - powiedział Czarnek.

Reklama

Minister odniósł się także do kwestii usuwania z przestrzeni publicznej symboli komunistycznych. Jak zaznaczył, on sam w trakcie pełnienia funkcji wojewody lubelskiego, całkowicie zlikwidował ten problem w regionie, włącznie z nazwami ulic. W ocenie ministra, potrzeba usunięcia symboli komunistycznych jest szczególnie istotna w obecnej sytuacji, gdy na terenie Rosji, prowadzącej agresywną wojnę z Ukrainą, nadal gloryfikuje się takie postacie jak Stalin czy Lenin.

"Musimy przyjąć do wiadomości, że komuniści tym się różnili od nazistów niemieckich, bolszewicy komunistyczni, tym się różnili, że wymordowali więcej ludzi. Utrzymanie w przestrzeni publicznej jakichkolwiek symboli komunistycznych jest gloryfikowaniem czegoś, co jest skrajnie antyludzkie, antypolskie i nie ma na to miejsca w Polsce" - powiedział Czarnek. (PAP)

Autor: Marek Szczepanik