Wybór sędziego TK był konieczny, ponieważ 23 lipca ub. roku upłynęła kadencja sędziego Leona Kieresa. Kandydatura Święczkowskiego została zgłoszona przez grupę posłów PiS, sędzia TK jest wybierany na 9-letnią kadencję.

Kandydaturę Święczkowskiego we wtorkowym głosowaniu poparło 233 posłów, przeciw było 219, a od głosu wstrzymało się 2 posłów. Większość bezwzględna wynosiła 228 głosów.

Głosowanie poprzedziła burzliwa debata, podczas której opozycja protestowała przeciw wyborowi Święczkowskiego. To klarowne uhonorowanie procesu zohydzania, niszczenia systemu sądownictwa konstytucyjnego w Polsce - przekonywała posłanka Koalicji Obywatelskiej Kamila Gasiuk-Pihowicz.

Reklama

Kandydaturę Święczkowskiego przedstawiał poseł PiS, minister w KPRM Michał Wójcik. "Nigdy nie był członkiem żadnej partii politycznej, nigdy nie było prowadzone przeciwko niemu postępowanie służbowe lub dyscyplinarne. Spełnia wszystkie wymogi formalne, wyróżnia się swoją wielką wiedzą prawniczą, bogatym doświadczeniem naukowym i zawodowym. Jest bardzo dobrym kandydatem, a przede wszystkim nie będzie miał żadnego dylematu, czy Konstytucja polska jest ważniejsza niż prawo wspólnotowe" - powiedział Wójcik.

Reklama

Sprawozdawcza komisji sprawiedliwości i praw człowieka Krzysztof Paszyk (KP-PSL) powiedział, że rekomendacja komisji dla kandydatury Święczkowskiego jest pozytywna, ale poprało ją 15 posłów, a 14 było przeciw. Wyjaśnił, że został sprawozdawcą, bo taki był werdykt członków komisji. "Kandydat na sprawozdawcę oddelegowany przez klub PiS-u nie uzyskał większości" - powiedział Paszyk.

Paszyk mówił, że posłowie komisji pytali kandydata o przyczyny niepowodzenia reformy wymiaru sprawiedliwości. Relacjonował, że na posiedzeniu komisji posłowie podnosili, iż było 70 nowelizacji ustaw, terminy w sądach są coraz dłuższe, a koszty coraz wyższe. "Pytaliśmy również, dlaczego sukcesywnie maleje liczba wszczętych śledztw - w 2014r. to jest 126 tys. 108 śledztw, w 2020 r. tylko 92 tys." - mówił Paszyk. Dodał, że posłowie pytali Święczkowskiego o jego niezależność oraz o zakup i stosowanie systemu Pegasus. Zaznaczył, że Święczkowski nie odpowiedział na pytania członków komisji.

Następnie głos ponownie zabrał Wójcik - w imieniu klubu PiS. Ripostował, że dyskusja na komisji nie była merytoryczna, zwracał się do opozycji, że powinna wiedzieć, iż prokurator musi zachować tajemnicę śledztw. "A wy chcieliście wyciągnąć informacje z tych śledztw, wy go namawialiście do popełnienia przestępstw, tylko on jest czujny, a wy przepisów nie znacie" - powiedział, zwracając się w kierunku posłów opozycji, Wójcik.

"Zarzucaliście, że jest upolityczniony, tylko nie pamiętacie, że pan Kieres kandydował z list Platformy Obywatelskiej do samorządu, do parlamentu. Pan prokurator Święczkowski nigdy nie był członkiem partii politycznej, o tym zapominacie" - mówił do opozycji Wójcik.

Dodał, że Święczkowski "jest symbolem walki z mafiami, ze zorganizowanymi grupami przestępczymi, z handlarzami narkotyków". Wójcik mówił też, że za kadencji Święczkowskiego wybudowano siedzibę Prokuratury Krajowej.

Kamila Gasiuk-Pihowicz (KO) oceniła, że kandydatura Święczkowskiego jest "smutnym podsumowaniem" tego, co zrobiono z Trybunałem Konstytucyjnym od 2015 roku. "Instytucję, która cieszyła się zaufaniem, poważaniem, autorytetem, sprowadziliście do garkuchni prezesa PiS. Tam są ludzie, których doświadczenie zawodowe urąga zdrowemu rozsądkowi, są ludzie podszywający się pod sędziów, jest były prokurator stanu wojennego, ludzie, którzy nienawidzą UE. Z tej perspektywy wyznaczenie przez obecną władze obecnego prokuratora krajowego nie budzi zdziwienia" - powiedziała posłanka.

Według niej "to jest właśnie klarowne uhonorowanie tego procesu - zohydzania, niszczenia systemu sądownictwa konstytucyjnego w Polsce". "Pan Święczkowski, jak mało kto, zapisze się w historii polskiego państwa, jako osoba, która przyłożyła rękę do skrajnego upolitycznienia prokuratury, przyczyniła się do uczynienia z niej instytucji, która jest taką policją polityczną Kaczyńskiego i Ziobry" - oceniła posłanka.

Jej zdaniem Święczkowski wyczuwa zagrożenie, "bo wie, że władza PiS-u się kończy i że musi szukać takiego parasola ochronnego w postaci immunitetu sędziowskiego". "Ale ja chcę was ostrzec, posłowie PiS; pan Święczkowski was na tę szalupę nie zabierze" - dodała posłanka KO.

Anna Maria Żukowska z Lewicy podkreśliła z kolei, że Święczkowski w przeszłości startował w wyborach z list PiS. Jej zdaniem w TK "dalej będzie reprezentował PiS. "Robi to, będzie to robił bez przerwy, także zasiadając w Trybunale Konstytucyjnym". Posłanka stwierdziła też, że "promotorem" prokuratora krajowego jest minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro, który "od lat ciągnie za sobą pana Święczkowskiego".

"Taka osoba - jeszcze na koniec muszę o jednej rzeczy przypomnieć - która prowadziła sprawę Barbary Blidy, która jest odpowiedzialna za całą tę akcję, w trakcie której posłanka Barbara Blida poniosła śmierć - ma krew na rękach i będzie haniebnie pełnić funkcję członka Trybunału" - powiedziała Żukowska. O tym, że Święczkowski "ma krew na rękach" mówił także Andrzej Rozenek (PPS). Sala żywo reagowała na te słowa; z ław opozycyjnych dobiegały głosy oburzenia.

Paszyk, w imieniu swojego klubu, dodał, że Prokuratura Krajowa kierowana przez Święczkowskiego od 6 lat może być scharakteryzowana trzema literkami P: polityczna, przewlekła i patologiczna.

"Zdaniem naszego klubu Koalicji Polskiej kandydatura pana Święczkowskiego jako sędziego TK jest nie do przyjęcia. Ten człowiek nie spełnia ani merytorycznych, ani moralnych kwalifikacji, żeby zasiąść nawet w takim trybunale, do jakiego państwo dzisiaj doprowadziliście" - dodał.

Również poseł Tomasz Zimoch (Polska 2050) w imieniu swojego ugrupowania opowiedział się przeciwko kandydaturze Święczkowskiego. Zauważył, że będzie to piętnasty sędzia z nadania PiS. "A trybunał nie powinien być agendą partii" - zaznaczył. Przypomniał, że TK to sąd o specjalnych kompetencjach, rozstrzygający sprawy o szczególnym znaczeniu, dlatego powinny w nim zasiadać osoby wyjątkowe. "Czy rzeczywiście dzisiaj mamy taką osobę wybrać?" - pytał.

Święczkowski jest absolwentem prawa na Uniwersytecie Jagiellońskim, odbył także aplikację prokuratorską. Pracował kolejno w Prokuraturze Rejonowej w Sosnowcu, Prokuraturze Okręgowej w Katowicach i, od 2001 roku, w Prokuraturze Krajowej. Od 2005 pełnił obowiązki zastępcy Dyrektora Biura do spraw Przestępczości Zorganizowanej Prokuratury Krajowej (od 2009 dyrektora), a także prokuratora Prokuratury Apelacyjnej. W 2006 roku został powołany na prokuratora Prokuratury Krajowej. W latach 2006-2007 był szefem ABW.

W latach 2010-2015 pozostawał prokuratorem w stanie spoczynku. W tym czasie Święczkowski został wybrany na radnego śląskiego sejmiku wojewódzkiego, a w wyborach parlamentarnych w 2011 uzyskał mandat poselski z listy PiS. W 2015 został powołany na stanowisko podsekretarza stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości, a w 2016 na stanowisko prokuratora krajowego i zastępcy prokuratora generalnego. Jest również wykładowcą akademickim w Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu. (PAP)

autor: Karol Kostrzewa, Agnieszka Ziemska, Szymon Zdziebłowski