Koalicja Obywatelska złoży wniosek o uchylenie rozporządzenia prezydenta w sprawie wprowadzenia stanu wyjątkowego przy granicy z Białorusią - poinformował po posiedzeniu klubu KO jego szef Borys Budka. Na posiedzeniu Sejmu wniosek ma prezentować były wicepremier i szef MON Tomasz Siemoniak.

W poniedziałek po godz. 16.30 Sejm wznowił posiedzenie; posłowie zajmują się rozporządzeniem prezydenta Andrzeja Dudy o wprowadzeniu stanu wyjątkowego w pasie przygranicznym z Białorusią.

Przed posiedzeniem Sejmu zebrał się klub KO, by zająć stanowisko w sprawie rozporządzenia, dotyczącego stanu wyjątkowego.

Reklama

"Będziemy wnosić o uchylenie tego sprzecznego z konstytucją rozporządzenia, ono nie chroni polskich granic, ono tak naprawdę wymierzone jest w ludzi, którzy tam mieszkają i wymierzone jest w media, które mają obowiązek obiektywnego relacjonowania tego, co dzieje się na granicy" - mówił dziennikarzom szef klubu KO Borys Budka po posiedzeniu.

"Nie ma żadnych prawnych, ani konstytucyjnych, ani merytorycznych argumentów na to, by to rozporządzenie mogło się ostać" - przekonywał.

Reklama

Jego zdaniem "to rozporządzenie próbuje ukryć nieudolność rządu, jeśli chodzi o uszczelnianie granicy". Zwrócił uwagę, że rząd nie złożył wniosku do Fronteksu, nie uruchomił konsultacji w ramach NATO.

"Przez wiele miesięcy nie dotyczyły się żadne zabiegi dyplomatyczne, by zahamować napływ imigrantów" - mówił.

W opinii Budki rząd usiłuje "PR-owskimi zabiegami przykryć swoją nieudolność".

"Czy gdyby sytuacja była tak poważna, prezydent RP podjąłby taką decyzje bez zwołania RBN? Czy gdyby sytuacja była tak poważna, rząd ogłosiłby stan nadzwyczajny ustami rzecznika, a sam najpierw udałby się na spotkanie w plenerze o potem na mecz?" - pytał Budka.

"To jest niepoważne zachowanie, to jest niepoważny rząd, a rozporządzenie uderza w prawa i wolności obywatelskie, uderza we własnych obywateli, nie zapewniając żadnych, ale to żadnych dodatkowych elementów ochrony polskich granic" - przekonywał.

Polskie granice powinny być wzmocnione, ale "do tego potrzeba profesjonalnego działania, a nie przykrywania tego pustym PR".

Zapewniał, że na posiedzeniu klubu nie padł żaden głos odmienny. "Rząd nie dał żadnych argumentem, żeby popierać to stanowisko, mam wrażenie, że celowo" - powiedział. Przypomniał, że nie odbyło się ani posiedzenie RBN, a ani posiedzenie komitetu ds. bezpieczeństwa, na którego czele stoi wicepremier Jarosław Kaczyński.

Scenariusz, który zdaniem Budki ma być przy okazji realizowany, to scenariusz "obrażania opozycji i wpychania w retorykę, że tylko PiS broni polskich granic".

Budka zapowiedział, że klub KO złoży własny wniosek o uchylenie rozporządzenia prezydenta o wprowadzeniu stanu wyjątkowego. Na posiedzeniu Sejmu ma go prezentować były wicepremier i szef MON Tomasz Siemoniak.

Wcześniej podobny wniosek złożył klub Lewicy.

Od czwartku w przygranicznym pasie granicznym z Białorusią, czyli w części województw podlaskiego i lubelskiego, zaczął obowiązywać stan wyjątkowy. Obejmuje on 183 miejscowości. Został wprowadzony na 30 dni na mocy rozporządzenia prezydenta, wydanego na wniosek Rady Ministrów. Rząd argumentował to sytuacją na granicy z Białorusią, gdzie reżim Łukaszenki prowadzi "wojnę hybrydową", używając do tego migrantów. W Usnarzu Górnym (Podlaskie) od kilku tygodni koczuje grupa imigrantów, która chce dostać się do Polski. Zdaniem rządu, te i inne osoby są przywożone na granicę przez służby białoruskiego reżimu, a Polska musi zapewnić bezpieczeństwo swojej wschodniej granicy, która jest jednocześnie granicą UE.

Zgodnie z konstytucją stan wyjątkowy można wprowadzić, gdy w sytuacjach szczególnych zagrożeń środki konstytucyjne są niewystarczające. Rozporządzenie o wprowadzeniu stanu wyjątkowego może uchylić Sejm, podejmując uchwałę w tej sprawie.