Jeśli jednak tak się stanie, będzie to kolejny element uzbrojenia, który nabędziemy od Wielkiego Brata zza Atlantyku. To sprawia, że w coraz większym stopniu będziemy skazani na jego łaskę i niełaskę. Czy rządzący mają pomysł co zrobimy, jeśli wujek Sam nie pozwolić użyć broni, którą od niego kupiliśmy?
O tym, że problem nie jest wydumany, świadczy choćby ta wypowiedź prof. Huberta Królikowskiego, który z tematyką obronną w różnych obszarach państwowych i prywatnych związany jest od lat. – Na brytyjskich okrętach podwodnych, które są uzbrojone w pociski Tomahawk, pływa zawsze amerykański oficer, który ma autoryzować ich użycie – mówił DGP. Choć Amerykanie nie potwierdzają, to z bardzo dużym prawdopodobieństwem w Polsce dotyczy to m.in samolotów F-16, pocisków JASSM, które są pod nie podwieszone. W najbliższych latach nad Wisłę na pewno dotrze dywizjon artylerii dalekiego zasięgu HIMARS, system obrony przeciwlotniczej Patriot oraz samoloty piątej generacji F-35. Być może także właśnie czołgi Abrams.
Biorąc pod uwagę, że dużych zakupów uzbrojenia dokonujemy tak naprawdę tylko w jednym kraju – w Stanach Zjednoczonych – warto mieć świadomość, że tenże kraj ma stosunkowo duży wpływ na to, kiedy możemy użyć naszego uzbrojenia. Trzymając się pojęcia suwerenności m.in. do kształtowania polityki zewnętrznej – może ją znacząco ograniczyć. Zapewne podczas bardzo mało dziś prawdopodobnego konfliktu pełnoskalowego nikt nie miałby wątpliwości, czy nam pozwolić użyć kupionego już uzbrojenia. Ale już w sytuacji mniej jasnej, np. ataku hybrydowego, mogłoby dojść do powstrzymania polskiej chęci/potrzeby użycia uzbrojenia. Stany Zjednoczone nie są pod tym względem wyjątkiem, podobną politykę eksportową mogą prowadzić Rosja i Chiny – wręcz dziwne byłoby, gdyby tak nie robiły. Choćby po to, by zabezpieczyć się przed wykorzystaniem broni przeciw państwu, które ją produkuje. Jako importer Polska nie jest w wyjątkowej sytuacji, podobnie potraktowane mogą być wszystkie państwa, które kupują duże systemy uzbrojenia.
Jednak warto, by wpływ, nawet sojuszników, w pewnym stopniu limitować; warto posiadać suwerenność ograniczoną w jak najmniejszym zakresie. Pierwszy sposób, by to osiągnąć, to po prostu dywersyfikacja dostawców – można kupować nowoczesne systemy uzbrojenia w różnych krajach (Zachodu), nie tylko w USA. Drugi to dopuszczenie w większym stopniu udziału polskiego przemysłu do tego nowoczesnego sprzętu. Oczywiście w wypadku takich produktów jak choćby samoloty F-35 jest to obecnie nierealne, ale już w np. w przypadku artylerii dalekiego zasięgu jak najbardziej. Niestety nie korzystamy z żadnej z tych opcji.